BTC284,7k zł2,49%
ETH9,01k zł3,92%
XRP4,87 zł8,24%
LTC192 zł3,33%
BCH826 zł1,57%
DOT3,56 zł4,44%

Dziennik transakcji — dwa zapisy tej samej decyzji i to, co z nich wynika

Notatka spisana po zamknięciu pozycji odpowiada na jedno pytanie: co się stało. Pytanie, dla którego dziennik w ogóle powstaje, brzmi inaczej — na jakiej podstawie zapadła decyzja i co zostało zrobione inaczej, niż było zaplanowane. Odpowiedź na nie istnieje tylko wtedy, gdy ktoś zapisał ją, zanim rezultat był znany. Wszystko spisane później jest rekonstrukcją, a rekonstrukcja układa się pod wynik, który już się zdarzył. Ten tekst pokazuje tę samą transakcję zapisaną na dwa sposoby i to, co da się rozstrzygnąć z każdego z nich.

Wartość wpisu bierze się z jego znacznika czasu — to samo pole wypełnione przed zleceniem i po zamknięciu pozycji to dwa rodzaje danych.
Najważniejsze w 60 sekund
  • Wartość wpisu bierze się z jego znacznika czasu — pole wypełnione przed złożeniem zlecenia jest danymi o decyzji, to samo pole wypełnione po zamknięciu pozycji jest danymi o jej interpretacji
  • Decyzja bez wpisu nie jest ani zgodna, ani niezgodna z regułą — jest niesprawdzalna, a wskaźnik zgodności liczony bez tej trzeciej kategorii poprawia się tym bardziej, im mniej trader zapisuje
  • Odstępstwo trzeba kodować, a nie opisywać — zamknięta lista kilku kodów daje się policzyć na serii, zdanie „zabrakło cierpliwości” nie daje się policzyć nigdy
  • Dziennik nie ustala przyczyn twojego zachowania — pokazuje, co i kiedy zostało zrobione; przyczyna dopisana po poznaniu wyniku jest hipotezą, nie odczytem
  • Minimalizm jest wymogiem konstrukcyjnym, nie ustępstwem — formularz z trzydziestoma polami przestaje być wypełniany w drugim tygodniu i wtedy nie ma żadnych danych, nie „mniej danych”
  • Przegląd ma kadencję, listę pytań i warunek zakończenia — bez nich zamienia się w ponowne przeżywanie pojedynczych strat, co jest czymś innym niż szukanie wzorca na serii

1. Ta sama transakcja, dwa zapisy

Poniżej jedna decyzja opisana dwa razy. Wartości są ilustracyjne — pokazują rozkład pól, a nie dane z czyjegoś rachunku. Oba zapisy dotyczą tego samego zlecenia, oba powstały u tej samej osoby i oba zajęły jej mniej więcej tyle samo czasu. Różni je moment powstania i to, czego dotyczą pola.

Zapis A — jedyny wpis, sporządzony po zamknięciu pozycji.
12 marca, GBP/USD, pozycja długa, rezultat: zlecenie obronne trafione. Komentarz: wszedłem za wcześnie, zabrakło cierpliwości, muszę popracować nad dyscypliną.

Zapis B to ta sama transakcja rejestrowana na bieżąco. Pierwsza grupa pól powstała, zanim zlecenie zostało złożone; druga w trakcie trwania pozycji; trzecia po jej zamknięciu. Godziny nie są tu ozdobnikiem — są jedyną rzeczą, która odróżnia opis decyzji od opisu jej interpretacji.

GodzinaWarstwaZapisana treść
09:41przed decyzjąWarunek z katalogu: reakcja na strefę 1.2640–1.2655 po wcześniejszym wybiciu. Warunek spełniony
09:41przed decyzjąHipoteza: strefa się utrzyma, ruch w stronę 1.2740
09:41przed decyzjąStopień przekonania: 6 na 10
09:41przed decyzjąInformacja przecząca: kierunek na interwale dziennym przeciwny do zakładanego
09:41przed decyzjąPlan wyjścia: unieważnienie 1.2608, cel 1.2740, cel nieprzesuwany
09:41przed decyzjąKontekst: druga decyzja tego dnia, poprzednia zamknięta stratą 47 minut wcześniej
09:44wykonanieWejście 1.2648, zlecenie obronne ustawione przed wejściem
11:26wykonanieCel przesunięty z 1.2740 na 1.2691. Brak zapisanej przesłanki — kod N4
13:10po wynikuZlecenie obronne trafione
13:20po wynikuKomentarz: warunek wejścia i poziom unieważnienia bez zmian; jedyne odstępstwo to przesunięcie celu o 11:26

Teraz najważniejsza część: zestaw pytań, które ktoś zada tym danym za trzy miesiące, i to, na które z nich każdy z zapisów odpowiada.

Pytanie do danychZapis AZapis B
Czy warunek wejścia był spełniony przed wejściem, czy dopisany później?nie da się rozstrzygnąćrozstrzyga wpis z 09:41
Czy plan wyjścia został zmieniony w trakcie pozycji?nie wiadomotak, o 11:26
Ile czasu minęło od poprzedniej straty?nie wiadomo47 minut
Ile razy w tym miesiącu wystąpiło to samo odstępstwo?nie da się policzyćliczba wpisów z kodem N4
Czy „zabrakło cierpliwości” powtarza się na innych wpisach?nie jest polem, tylko zdaniemnie występuje — jest zdarzenie z godziną
Czy wejście i wykonanie były zgodne z regułą?pytanie bez odpowiedziwejście tak, wykonanie z jednym odstępstwem
Ile decyzji zapadło w tym miesiącu i jaki dały łączny rezultat?rozstrzygarozstrzyga

Ostatni wiersz stoi tu po to, żeby tabela nie udawała czegoś, czym nie jest. Zestaw pytań jest dobrany pod jedno kryterium — pod to, czy da się na nie odpowiedzieć bez zaglądania do rezultatu — i przy takim doborze zapis A przegrywa z góry, bo prawie nic z tego, co zawiera, nie powstało przed poznaniem wyniku. Nie przegrywa jednak wszystkiego: liczbę decyzji, ich rozłożenie w czasie i sumaryczny rezultat rozstrzyga równie dobrze, a bywa, że lepiej — jest krótszy, więc częściej jest w ogóle prowadzony. Dobór jest więc celowy i wykładam go tutaj wprost, bo dobieranie pytań pod z góry znany wniosek jest dokładnie tą operacją, którą sekcja 9 tego artykułu nazywa i odradza. Naciągnięty byłby dopiero taki zestaw, który podano by jako komplet pytań, jakie warto zadać dziennikowi.

Różnica nie polega na objętości. Zapis B w wersji minimalnej ma sześć pól i powstaje w kilkanaście sekund, a zapis A mieści się w dwóch wierszach i mimo to nie odpowiada na żadne z sześciu pierwszych pytań. Polega na trzech rzeczach, i tylko na nich.

Po pierwsze: moment. Sześć pól z 09:41 powstało, zanim rezultat istniał, więc rezultat nie mógł ich ukształtować. Ten sam komplet informacji spisany o 13:20 jest już czymś innym, choćby autor był całkowicie szczery.

Po drugie: przedmiot pól. W zapisie B pola opisują zdarzenia — poziom, godzinę, zmianę zlecenia, spełnienie albo niespełnienie warunku. Każde z nich rozstrzyga ktoś, kto nie zna wyniku. W zapisie A jedyne pole poza rezultatem zawiera ocenę, a oceny nie da się porównać z niczym poza inną oceną.

Po trzecie: kodowanie. „Przesunąłem cel bez powodu” zapisane słowami jest jednym zdaniem w jednym wpisie. To samo zdarzenie oznaczone kodem N4 jest wierszem w zestawieniu, które po dwóch miesiącach powie, czy zdarza się raz na dwadzieścia decyzji, czy raz na trzy.

Zdanie „zabrakło cierpliwości” zasługuje na osobną uwagę, bo jest najczęstszą treścią dzienników i jednocześnie ich największym problemem. Zostało dopisane po poznaniu rezultatu i jest hipotezą o przyczynie własnego zachowania — sformułowaną przez osobę, która o tej przyczynie wie tyle, ile zdołała odtworzyć. Nawet gdyby była trafna, nic z niej nie wynika: nie da się jej policzyć, porównać z innym tygodniem ani obalić. Cały ten artykuł jest w gruncie rzeczy o unikaniu jednej operacji — wnioskowania z rezultatu o przyczynie. Dziennik kusi do niej mocniej niż jakiekolwiek inne narzędzie, bo daje pustą rubrykę dokładnie w chwili, w której strata jest świeża.

Dwie odmiany zapisu A, obie częste. Pierwsza to kronika wyników: data, instrument, rezultat, ewentualnie saldo. Wszystko, co w niej jest, znajduje się już w historii rachunku, więc jej prowadzenie nie dokłada ani jednej informacji — kosztuje czas i daje poczucie, że dziennik istnieje. Druga to pamiętnik emocji: kilka zdań o tym, jak się było zdenerwowanym, spisanych wieczorem. Ta odmiana bywa użyteczna prywatnie i nie ma powodu jej zabraniać, ale nie jest dziennikiem procesu z dwóch powodów naraz: powstaje po poznaniu rezultatu i nie zawiera niczego, co dałoby się policzyć na serii. Obie odmiany łączy to samo — nie da się z nich odtworzyć, na jakiej podstawie zapadła decyzja.
Schemat zamkniętej pętli złożonej z czterech prostokątów połączonych strzałkami i podpisanych kolejno: decyzja, rezultat, notatka dopisana po rezultacie, kolejna decyzja. Strzałka wychodząca z notatki i wracająca do decyzji narysowana linią przerywaną, co oznacza brak przepływu informacji. Obok pętli stoi odsunięty pusty prostokąt podpisany zapis sprzed decyzji, niepodłączony do żadnej strzałki
Notatka dopisana po poznaniu wyniku wraca do kolejnej decyzji linią przerywaną — nie niesie informacji, której wcześniej nie było.

2. Dlaczego wpis po wyniku jest innym rodzajem danych

Popularne uzasadnienie brzmi „pamięć kłamie” i jest zarazem nieuprzejme, i nieprecyzyjne. Bliżej rzeczy jest stwierdzenie, że wspomnienie nie jest odtworzeniem zapisu, tylko rekonstrukcją składaną w chwili przypominania — z tego, co zostało, i z tego, co wiadomo teraz. Kiedy „teraz” zawiera wynik transakcji, wynik wchodzi do rekonstrukcji jako materiał.

Najlepiej udokumentowaną częścią tego zjawiska jest efekt pewności wstecznej. Baruch Fischhoff w 1975 roku dawał uczestnikom opis wydarzenia historycznego i cztery możliwe zakończenia, prosząc o oszacowanie prawdopodobieństwa każdego z nich[1]. Grupa poinformowana o rzeczywistym zakończeniu przypisywała mu wyższe prawdopodobieństwo niż grupa, która go nie znała — mimo wyraźnej instrukcji, by oceniać tak, jakby wyniku nie znała. To badanie laboratoryjne na studentach, o hipotetycznej stawce, więc nie przenoszę z niego wielkości efektu na trading. Przenoszę strukturę: znajomość zakończenia zmienia ocenę tego, co było do przewidzenia wcześniej, i robi to również wtedy, gdy człowiek stara się jej nie używać. Definicja tego zniekształcenia należy do artykułu o pułapkach poznawczych, a jego rola w ocenianiu transakcji — do artykułu o wyniku i procesie. Tutaj interesuje mnie jedna konsekwencja konstrukcyjna: pole wypełniane po zamknięciu pozycji mierzy co innego niż to samo pole wypełnione wcześniej, więc obu nie wolno trzymać w jednej kolumnie.

Drugie ograniczenie dotyczy pytania „dlaczego to zrobiłem”. Richard Nisbett i Timothy Wilson zebrali w 1977 roku serię eksperymentów, w których uczestnicy podawali powody własnych wyborów, a powody te systematycznie rozmijały się z czynnikiem, którym badacze rzeczywiście manipulowali[2]. Ich wniosek był ostrożniejszy, niż się go dziś cytuje: ludzie nie tyle nie mają dostępu do własnych procesów, ile w razie potrzeby podają wyjaśnienie prawdopodobne — takie, które w danej sytuacji brzmi sensownie. Praca ma poważną krytykę metodologiczną; K. Anders Ericsson i Herbert Simon pokazali w 1980 roku, że relacje składane w trakcie wykonywania zadania, dotyczące treści aktualnie przetwarzanej, bywają rzetelnymi danymi — problemem jest dopiero retrospekcja i pytanie o przyczynę[3]. To rozróżnienie jest dla dziennika kluczowe, bo mówi wprost, gdzie postawić rubrykę.

Konsekwencja dla formularza. Pole „dlaczego to zrobiłem” wypełniane po zamknięciu pozycji nie jest odczytem, tylko hipotezą, i to hipotezą postawioną w najgorszym możliwym momencie. Ma dwa sensowne rozwiązania. Pierwsze: przenieść je przed decyzję i zmienić pytanie z „dlaczego” na „na jakiej podstawie” — wtedy odpowiedź jest sprawdzalna, bo odsyła do warunku z katalogu. Drugie: zostawić je po wyniku, ale opisać jawnie jako komentarz, trzymać poza wszelkimi zestawieniami i nigdy nie liczyć w statystykach procesu.

Trzeci powód, dla którego zapis bije pamięć, jest najbardziej dosłowny: pewne rzeczy widać wyłącznie w komplecie transakcji, a nikt nie nosi kompletu w głowie. Terrance Odean pokazał w 1998 roku na rachunkach amerykańskiego domu maklerskiego dyskontowego, że inwestorzy realizowali zyski chętniej niż straty[4]. To rynek akcji sprzed trzech dekad, więc przeniesienie wprost na detaliczny rynek walutowy byłoby ekstrapolacją; pełną metryczkę tego badania, wielkość efektu i zakaz wyprowadzania z niej zdań kontrfaktycznych podaje artykuł o psychologii strat, który jest właścicielem całego tego tematu. Dla dziennika liczy się co innego: ten wzorzec nie wyszedł z ankiety ani z niczyich wspomnień. Wyszedł z rejestru zleceń, bo tylko rejestr obejmuje wszystkie decyzje, a nie te, które zapadły w pamięć.

Czego ta obserwacja nie dowodzi. Że twój dziennik pokaże to samo. Efekt zmierzono na innej populacji, na innym instrumencie i w innych czasach, a średnia grupowa nie opisuje pojedynczej osoby — również wtedy, gdy jest duża i dobrze policzona. Zdanie „w badanej grupie częściej obserwowano” jest jedyną formą, w jakiej wolno tego wyniku używać we własnym rozliczeniu.

3. Trzy warstwy czasu i moment zamknięcia wpisu

Cała konstrukcja sprowadza się do jednego rozstrzygnięcia: które pola powstają przed złożeniem zlecenia, które w trakcie pozycji, a które po jej zamknięciu. Warstwy nie różnią się ważnością. Różnią się tym, co można na nich zrobić.

Trzy warstwy zapisu jednej decyzji na osi czasu Oś czasu jednej decyzji podzielona dwiema pionowymi kreskami przerywanymi. Pierwsza kreska oznacza złożenie zlecenia i zamyka warstwę pierwszą, zawierającą warunek wejścia, stopień przekonania, plan wyjścia i kontekst decyzji. Druga kreska oznacza zamknięcie pozycji; warstwa druga między kreskami rejestruje godzinę wejścia, zmiany zleceń i kod odstępstwa. Warstwa trzecia, po drugiej kresce, zawiera rezultat i komentarz i jest oznaczona jako materiał, którego nie wolno mieszać z warstwą pierwszą. Trzy warstwy zapisu jednej decyzji WARSTWA 1 — przed kliknięciem warunek wejścia z katalogu stopień przekonania plan wyjścia kontekst decyzji WARSTWA 2 — wykonanie godzina wejścia zmiany zleceń kod odstępstwa godziny zdarzeń WARSTWA 3 — po wyniku rezultat komentarz osobna informacja, nie ocena decyzji złożenie zlecenia warstwa 1 zamknięta zamknięcie pozycji rezultat znany Do oceny wykonania wchodzą wyłącznie warstwy 1 i 2 — powstały, zanim rezultat istniał. Warstwa 3 jest informacją o rynku i o wykonaniu, nie notą wystawianą decyzji.
Warstwa pierwsza zamyka się w chwili złożenia zlecenia. Od tego momentu każdy dopisek do niej jest już czymś innym niż to, co miał rejestrować.

Zasada, która całą tę konstrukcję trzyma, jest jedna i brzmi surowo: warstwa pierwsza zamyka się w chwili złożenia zlecenia i nie podlega edycji. Nie „powinna się nie zmieniać”. Nie podlega. Wpis z 09:41, do którego o 13:20 dopisano zdanie wyjaśniające, ma nadal znacznik 09:41 i wygląda jak zapis sprzed decyzji, choć nim nie jest — a to gorsze niż brak wpisu, bo brak wpisu przynajmniej sam się zgłasza. W arkuszu wystarczy do tego oddzielna zakładka i nawyk; w narzędziu z historią wersji wystarczy jej nie wyłączać.

Drugi wniosek jest praktyczny. Warstwa pierwsza musi być krótka, bo powstaje w najgorszym możliwym momencie — kiedy warunek właśnie się spełnił, a cena nie czeka. Formularz z trzydziestoma polami nie daje „mniej danych”. Daje zero danych od drugiego tygodnia, bo przestaje być otwierany. Minimalizm nie jest tu ustępstwem wobec lenistwa, tylko warunkiem, żeby cokolwiek istniało o 09:41.

Procedura: uzgodnienie zapisu z historią zleceń. Zapisana w czterech polach obowiązujących w całym dziale; formę definiuje artykuł 10.7, kryterium niedziałania dochodzi do niej osobno.
Warunek uruchomienia: koniec tygodnia handlowego, stała pora, ta sama co tydzień.
Działanie: eksport historii zleceń z platformy i policzenie dwóch liczb — ile pozycji zostało otwartych i dla ilu z nich istnieje wpis warstwy pierwszej ze znacznikiem czasu wcześniejszym niż otwarcie. Bez czytania treści wpisów.
Kryterium zakończenia: obie liczby zapisane w wierszu tygodnia. Nic więcej w tym kroku się nie robi.
Ślad audytowy: kolumna z udziałem decyzji mających wpis, tydzień po tygodniu, z możliwością porównania.
Kryterium niedziałania (wymóg osobny wobec formularza): jeżeli po czterech tygodniach udział nie rośnie, problem nie leży w treści formularza, tylko w momencie i miejscu jego wypełniania. Skracanie listy pól nic wtedy nie da — wersja minimalna dziennika jest już skrócona do sześciu pól, a poniżej tego zestawu nie zaczyna się krótszy dziennik, tylko inna rzecz: trzypolowy wpis sprzed decyzji z artykułu 10.4, w którym nie ma ani kontekstu decyzji, ani kodu odstępstwa, czyli obu pól, na których opiera się liczenie na serii. Skrót jest decyzją projektową podejmowaną przed pierwszym wpisem, a nie lekarstwem na wpisy, których nie ma; kiedy formularz jest już minimalny, jedyne, co zostaje do zmiany, to moment i miejsce. Trzeba więc przenieść zapis tam, gdzie ręka już jest w chwili decyzji, albo powiązać go z czynnością wykonywaną i tak. Jeżeli i to nie zadziała przez kolejny miesiąc, wniosek jest taki, że ta forma dziennika u ciebie nie działa — a nie taki, że masz mało silnej woli.

Status wszystkich progów czasowych w tym tekście. Cztery tygodnie, miesiąc, co dziesiąty wpis, połowa kodów — to są ustawienia warsztatowe, dobrane tak, żeby dało się je sprawdzić na własnym zapisie, a nie wyniki badań. Nie stoi za nimi żadna praca i nikt nie wykazał, że akurat te wartości są właściwe; ich jedyna zaleta polega na tym, że są dostatecznie krótkie, żeby doczekać wyniku, i dostatecznie długie, żeby zebrać kilkanaście obserwacji. Wolno je u siebie przesunąć pod jednym warunkiem: przesunięcie zostaje zapisane przed serią, a nie w jej trakcie — inaczej próg zaczyna dopasowywać się do tego, co i tak wychodzi.

Sam trzypolowy wpis sprzed decyzji — z jakich pól się składa i jak go wywoływać — opisuje artykuł 10.4; tam też znajduje się karta oceny procesu, czyli lista kryteriów rozstrzygalnych bez znajomości rezultatu. Ten tekst zajmuje się tym, co dzieje się dalej: jak z pojedynczych wpisów zrobić zbiór, który po dwóch miesiącach da się policzyć.

4. Minimalny zestaw pól i uzasadnienie każdego z nich

Każde pole w dzienniku musi mieć odpowiedź na pytanie: jaką rzecz będę mógł rozstrzygnąć dzięki niemu za trzy miesiące, a jakiej nie rozstrzygnę bez niego. Pole, dla którego takiej odpowiedzi nie ma, wypada. To jedyne kryterium, którego trzymam się poniżej — nie kompletność, nie elegancja arkusza.

PoleWarstwaCo pozwala rozstrzygnąćCo się psuje bez niego
Znacznik czasu wpisu1czy wpis powstał przed złożeniem zleceniawszystkie pozostałe pola tracą status danych sprzed decyzji — i nie da się tego później odtworzyć
Warunek wejścia (odwołanie do pozycji z katalogu)1czy wejście miało podstawę zapisaną wcześniej niż samo wejścienazwa zagrania zaczyna być nadawana po fakcie i pasuje do wszystkiego
Stopień przekonania w skali 1–101czy deklarowana pewność ma jakikolwiek związek z późniejszym udziałem trafieńnie ma czego z czym porównać; pewność pozostaje nierozliczalna
Plan wyjścia — poziom unieważnienia i cel1czy poziomy istniały przed wejściem i czy zostały zmienionekażda późniejsza zmiana wygląda w zapisie jak plan pierwotny
Kontekst decyzji — która decyzja tego dnia, ile minęło od zamknięcia poprzedniej1czy decyzja zapadła w sekwencji po stracie i jak szybkożadnego odstępu czasowego nie da się policzyć, a to jedna z niewielu wielkości mierzalnych wprost
Kod odstępstwa2czy wystąpiło naruszenie i jakiego rodzajunaruszenia zostają w komentarzach, a komentarzy nie da się zsumować

Sześć pól. Pięć pierwszych powstaje w jednym momencie, przed kliknięciem, i zajmuje kilkanaście sekund, bo cztery z nich to liczby albo odwołania, a nie zdania. Szóste dopisuje się przy zamknięciu pozycji i najczęściej brzmi „brak”.

Rozszerzenie ma sens dopiero wtedy, gdy wersja minimalna przetrwa cztery tygodnie bez luk — nie wcześniej. Wiążąca jest tu kolejność, nie sam próg. Wtedy warto dołożyć: deklarowany stan w prostej skali (warstwa 1), godziny zdarzeń w trakcie pozycji, czyli kiedy dokładnie zmieniono zlecenie (warstwa 2), rezultat w formie faktu, a nie oceny (warstwa 3), oraz komentarz trzymany poza wszystkimi zestawieniami (warstwa 3).

Czego w tym formularzu celowo nie ma. Odchylenia korzystnego i niekorzystnego, spreadu, punktów swapowych, poślizgu, wielkości pozycji przeliczonej na procent kapitału, wartości oczekiwanej i wyniku w jednostkach ryzyka. Nie dlatego, że są nieważne — dlatego, że odpowiadają na inne pytanie. Ten dziennik odpowiada na pytanie „czy wykonałem swój proces”. Pytanie „czy ten zbiór reguł ma przewagę po kosztach” prowadzi dział 8, metryki wyniku i narzędzia do ich liczenia — warsztat w dziale 15, gotowy arkusz z pełnym zestawem kolumn — dodatek z arkuszem, a reguły wielkości pozycji i limitów — dział 9. Osobnym narzędziem jest dziennik hipotez rynkowych, który rejestruje przewidywania o rynku, a nie własne wykonanie. Cztery zapisy, cztery różne pytania. Sklejone w jeden arkusz z trzydziestoma kolumnami znoszą się nawzajem, bo umiera ten, który musi powstać najszybciej.

5. Kody odstępstw — jak zapisać naruszenie, żeby dało się je policzyć

Odstępstwo opisane zdaniem jest anegdotą. Odstępstwo oznaczone kodem z zamkniętej listy jest wierszem, który po dwóch miesiącach wchodzi do zestawienia. Różnica ujawnia się dopiero na serii i dlatego tak łatwo ją zlekceważyć przy pierwszym wpisie.

KodZdarzenie obserwowalneKto to rozstrzyga
N0brak odstępstwa — wykonanie zgodne z wpisem warstwy pierwszejporównanie dwóch zapisów, bez znajomości rezultatu
N1brak wpisu warstwy pierwszej ze znacznikiem wcześniejszym niż otwarcie pozycjizestawienie liczby wpisów z historią zleceń
N2wejście przy niespełnionym warunku z katalogu albo bez odwołania do żadnego warunkutreść pola „warunek wejścia” i opis z katalogu
N3wielkość pozycji niezgodna z regułą obowiązującą przed sesjąhistoria zleceń i reguła — sama reguła i jej poziom pochodzą z działu 9
N4zmiana poziomu wyjścia po otwarciu pozycji bez zapisanej przesłankihistoria modyfikacji zleceń i warstwa druga
N5decyzja poza oknem czasowym zapisanym we własnym planiegodzina zlecenia i plan sesji

Kody N2–N5 nie są nową listą kryteriów. To te same kryteria, które artykuł 10.4 podaje jako kartę oceny procesu, zapisane etykietą zamiast odpowiedzią „tak” albo „nie”. Kodowanie dokłada do nich dokładnie jedną rzecz — policzalność na serii — i to jest cały powód, dla którego warto je przepisać na kody.

Trzy zasady sprawiają, że te kody dają się liczyć.

Lista jest zamknięta. Pięć albo sześć kodów, nie piętnaście. Rubryka „inne” ma prawo istnieć wyłącznie tymczasowo: jeżeli po miesiącu więcej niż co dziesiąty wpis dostaje „inne”, lista nie opisuje twojego procesu i trzeba ją przebudować, a nie dopisywać do niej kolejne wyjątki.

Jedna decyzja dostaje najwyżej jeden kod — ten, który w sekwencji wystąpił najwcześniej. To rozstrzygnięcie arbitralne i warto o nim wiedzieć: gubi informację o tym, że jedno zlecenie łamało trzy reguły naraz. W zamian daje coś ważniejszego, czyli liczby, które się sumują do liczby decyzji. Bez tego każdy odsetek zależy od tego, ile etykiet ktoś akurat dopisał. Zostaje pytanie, co zrobić, gdy dwa kody wskazują ten sam moment — a tak jest przy N2, N3 i N5, bo wszystkie trzy rozstrzygają się w chwili składania zlecenia i żaden z nich nie wystąpił wcześniej od pozostałych. Przy takim remisie obowiązuje kod o niższym numerze: N2 przed N3, N3 przed N5, a N1 przed nimi wszystkimi, bo brak wpisu przesądza o tym, że reszty nie da się sprawdzić. Numeracja jest pod tę regułę ustawiona i poza nią niczego nie znaczy — nie jest żadną skalą ciężkości. Jej jedyne zadanie polega na tym, żeby dwie osoby kodujące ten sam wpis doszły do tego samego wyniku, a ta sama osoba doszła do niego dwa razy z rzędu.

N1 nie jest naruszeniem reguły. Jest brakiem danych i musi być liczony osobno, bo decyzja bez wpisu nie jest ani zgodna, ani niezgodna — jest niesprawdzalna. Wrzucenie jej do kolumny „niezgodne” zawyża naruszenia; wyrzucenie jej z zestawienia robi coś gorszego, o czym za chwilę.

Poziomy wykres słupkowy pokazujący rozkład sześciu kategorii oznaczeń w zapisie: kategoria bez odstępstwa jest najdłuższa, kategoria oznaczająca brak wpisu druga co do długości, pozostałe cztery wyraźnie krótsze, przy czym jeden ze słupków jest wyróżniony wypełnieniem
Rozkład kodów w zapisie: druga co do wielkości kategoria to nie naruszenie reguły, tylko brak wpisu — decyzja niesprawdzalna.
Procedura: kodowanie odstępstwa.
Warunek uruchomienia: zamknięcie pozycji — każdej, również zyskownej i również takiej, przy której nic się nie wydarzyło.
Działanie: porównanie wykonania z wpisem warstwy pierwszej i przypisanie dokładnie jednego kodu z listy. Bez czytania rezultatu; jeżeli arkusz na to pozwala, kolumna z wynikiem zostaje w tym momencie ukryta.
Kryterium zakończenia: pole kodu jest wypełnione — także wtedy, gdy zawiera N0. Puste pole jest osobnym stanem i liczy się jak N1.
Ślad audytowy: rozkład kodów w miesiącu; interesuje nas liczba wystąpień każdego, nie ich opis.
Kryterium niedziałania (wymóg osobny wobec formularza): jeżeli po miesiącu ponad połowa kodów to N0, a mimo to w komentarzach regularnie pojawia się opis czegoś, co reguła obejmuje — kodowanie jest zbyt łagodne i lista kodów nie trafia w twoje rzeczywiste odstępstwa. Jeżeli odwrotnie, prawie wszystko dostaje kod inny niż N0, sprawdź najpierw, czy reguła, którą kodujesz, jest w ogóle wykonalna w twoich godzinach handlu; reguła łamana w dziewięciu przypadkach na dziesięć jest złą regułą, a nie dowodem na cokolwiek w tobie.

6. Metryki procesu na serii — przykładowa analiza

Poniższa seria jest ilustracyjna: sześćdziesiąt decyzji w sześciu tygodniach, ułożonych tak, by pokazać rachunek i jedną pułapkę. To nie są dane żadnego rachunku i nie należy ich traktować jako typowych — nie wiem, co jest typowe, i nikt tego wiarygodnie nie policzył.

Trzy wielkości, każda z jawnym wzorem. D to liczba decyzji w historii zleceń, U — liczba decyzji bez wpisu sprzed decyzji (kod N1), S = D − U — decyzje sprawdzalne, V — decyzje sprawdzalne z odstępstwem (kody N2–N5), Z = S − V — decyzje zgodne.

TydzieńD — decyzjeU — bez wpisuS — sprawdzalneV — z odstępstwemZ — zgodneS/DZ/S
T111652345,45%60,00%
T29453255,56%40,00%
T312482666,67%75,00%
T48261575,00%83,33%
T510281780,00%87,50%
T610191890,00%88,89%
razem601941103168,33%75,61%
Skład tygodniowy sześćdziesięciu decyzji Sześć słupków skumulowanych, po jednym na tydzień, o wysokości równej liczbie decyzji w tygodniu. Każdy słupek dzieli się na trzy segmenty: decyzje zgodne u dołu, decyzje sprawdzalne z odstępstwem pośrodku i decyzje bez wpisu sprzed decyzji u góry. Segment górny maleje z tygodnia na tydzień z sześciu do jednej decyzji, segment dolny rośnie z trzech do ośmiu. Oś pionowa opisana liczbą decyzji od zera do dwunastu. Wartości ilustracyjne. Skład tygodnia: co składa się na liczbę decyzji wartości ilustracyjne, razem 60 decyzji 0 2 4 6 8 10 12 liczba decyzji T1 T2 T3 T4 T5 T6 zgodne (Z) z odstępstwem (V) bez wpisu, niesprawdzalne (U)
Trzeci segment jest tu najważniejszy: to decyzje, o których zapis nie mówi nic — ani dobrze, ani źle.

Teraz pułapka, dla której cała ta tabela powstała. Wskaźnik zgodności — w literaturze praktycznej nazywany compliance rate — można policzyć na dwa sposoby i oba są arytmetycznie poprawne.

Z/S = 31/41 = 75,61% wobec Z/D = 31/60 = 51,67%

Różnica wynosi 23,94 punktu procentowego liczone addytywnie, jako odjęcie dwóch odsetków. Ta sama różnica wyrażona względnie, jako iloraz, wynosi 46,34% — pierwszy wskaźnik jest o tyle wyższy od drugiego. To dwie różne liczby opisujące jedną rzecz i mieszanie ich jest najprostszym sposobem, żeby zrobić z własnego dziennika materiał reklamowy dla samego siebie.

Groźniejsza jest sama konstrukcja pierwszego wskaźnika. Zgodność liczona wyłącznie na decyzjach sprawdzalnych rośnie tym łatwiej, im mniej trader zapisuje — bo decyzje najbardziej ryzykowne dla tego wskaźnika to zwykle te, przy których nie było czasu ani ochoty na wpis. Wskaźnik, który poprawia się od zaprzestania zbierania danych, jest wskaźnikiem zepsutym. Dlatego oba trzeba podawać razem, a najkrótszy sposób zapisania tej zależności to jedna tożsamość:

Z/D = (Z/S) × (S/D) = (31/41) × (41/60) = 31/60 = 51,67%

Zgodność liczona na wszystkich decyzjach jest iloczynem zgodności na sprawdzalnych i kompletności zapisu. Tożsamość jest ścisła, bo liczba decyzji sprawdzalnych skraca się w iloczynie. Poprawa jednego czynnika kosztem drugiego nie zmienia lewej strony — i to jest cały powód, dla którego warto trzymać obie liczby obok siebie zamiast wybierać ładniejszą.

Kompletność zapisu rośnie w tej serii z 45,45% w pierwszym tygodniu do 90,00% w szóstym. To wzrost o 44,55 punktu procentowego (addytywnie) albo o 98,00% (względnie, jako iloraz 1,98). Obie liczby są prawdziwe, opisują co innego i żadna z nich nie jest tu ważniejsza od obserwacji, którą widać w tabeli bez rachunku: spośród dwudziestu dziewięciu wszystkich oznaczeń niezgodnych z N0 aż dziewiętnaście, czyli 65,52%, to brak wpisu. Główny problem tego zapisu nie polega na łamaniu reguł. Polega na tym, że przy dziewiętnastu decyzjach z sześćdziesięciu — czyli mniej więcej co trzeciej — nie da się w ogóle stwierdzić, czy reguła została złamana. Te dziewiętnaście braków to zarazem blisko dwie trzecie wszystkiego, co w tym zapisie w ogóle wygląda na problem: pustych pól jest tu prawie dwa razy więcej niż wszystkich odstępstw razem wziętych.

Wykres liniowy z dwiema liniami na wspólnych osiach opisanych słownie. Linia ciągła oznaczająca udział decyzji mających wpis sporządzony przed złożeniem zlecenia rośnie równomiernie od lewej do prawej. Linia przerywana oznaczająca udział decyzji zgodnych z regułą wśród wszystkich podjętych biegnie przez cały przebieg poniżej linii ciągłej: na pierwszym odcinku lekko opada, na drugim wznosi się najstromiej z całego przebiegu, a dalej rośnie łagodniej i coraz bardziej równolegle do linii ciągłej
Zgodność na wszystkich decyzjach jest iloczynem zgodności na sprawdzalnych i kompletności zapisu — dlatego obie liczby stoją obok siebie.
Czego te liczby nie mówią. Nie mówią, że proces się poprawił — tydzień T2 ma zgodność niższą niż T1 przy tej samej liczbie decyzji sprawdzalnych, a przy pięciu obserwacjach taka różnica nie znaczy nic. Nie mówią, dlaczego kompletność rosła; równie dobrze może za to odpowiadać spokojniejszy okres na rynku, mniejsza liczba decyzji dziennie albo urlop. Nie mówią wreszcie niczego o wyniku finansowym i nie należy tego sprawdzać na tej samej próbie — związek zgodności z rezultatem jest osobnym pytaniem, wymaga znacznie większej liczby obserwacji i kontroli tego, co się w międzyczasie zmieniło na rynku. Tygodniowa komórka z ośmioma decyzjami służy do jednego: do stwierdzenia, że liczenie w ogóle się odbyło. Wzorce czyta się na kwartale.

7. Odstęp od straty do kolejnej decyzji i granice tego wskaźnika

Ten wskaźnik ma jedną rzadką zaletę: liczy się go z samej historii zleceń, bez pytania kogokolwiek o samopoczucie. Jest różnicą dwóch znaczników czasu. Ma też wadę, która pojawia się natychmiast, gdy ktoś zaczyna go interpretować w pojedynkę — i o niej jest ta sekcja.

Poniżej dwie serie odstępów w minutach, po dwanaście obserwacji każda. Wartości ilustracyjne, ułożone tak, żeby pokazać różnicę między dwoma sposobami podsumowania tych samych liczb.

SeriaKolejne odstępy (minuty)MedianaŚredniaPoniżej 20 minut
po decyzji zamkniętej stratą3, 5, 7, 11, 14, 19, 26, 38, 52, 95, 168, 41522,571,086 z 12
po decyzji zamkniętej zyskiem22, 31, 35, 44, 51, 58, 63, 77, 88, 110, 140, 19060,575,750 z 12
Odstępy do kolejnej decyzji w dwóch seriach Dwie poziome linie z naniesionymi punktami. Górna linia to odstępy po decyzji zamkniętej stratą: sześć punktów skupia się przy lewej krawędzi poniżej dwudziestu minut, pozostałe rozciągają się daleko w prawo, z jednym punktem powyżej sześciu godzin. Dolna linia to odstępy po decyzji zamkniętej zyskiem: punkty rozłożone równomiernie, żaden poniżej dwudziestu minut. Pionowe kreski oznaczają mediany obu serii, przy czym mediana górnej serii leży wyraźnie bliżej zera. Oś pozioma opisana w minutach od zera do czterystu dwudziestu. Wartości ilustracyjne. Odstęp do kolejnej decyzji — dwie serie po 12 obserwacji wartości ilustracyjne po stracie po zysku mediana 22,5 mediana 60,5 0 60 120 180 240 300 360 420 minuty od zamknięcia poprzedniej pozycji do złożenia kolejnego zlecenia
Te same dwie serie podsumowane medianą i średnią prowadzą do dwóch różnych wniosków. Przy dwunastu obserwacjach żaden z nich nie jest jeszcze wnioskiem.

Mediany dzieli 38 minut, liczone addytywnie; ujmując to ilorazem, mediana po stracie stanowi 37,19% mediany po zysku. Średnie dzieli 4,67 minuty, czyli 6,57% wartości mniejszej. Ta sama para serii, dwa sposoby podsumowania, dwa całkowicie odmienne wrażenia. Powód jest widoczny w tabeli: jeden odstęp wynosi 415 minut i sam wciąga średnią do góry, podczas gdy mediana go ignoruje. Przy rozkładach tego kształtu — kilka wartości bardzo małych, ogon daleko w prawo — średnia opisuje głównie ogon, a nie typową decyzję.

Najważniejsza jest jednak druga seria, ta po zyskach, bo bez niej pierwsza nie znaczy nic. Sześć odstępów poniżej dwudziestu minut brzmi alarmująco tylko wtedy, gdy nie wiadomo, jak wyglądają odstępy w pozostałych przypadkach. Może po każdym zamknięciu pozycji, niezależnie od rezultatu, kolejna decyzja zapada szybko, bo taki jest styl handlu i częstotliwość sygnałów. Grupa porównawcza jest w tym rachunku darmowa: te dane i tak leżą w historii zleceń.

Czego z tego rachunku nie wolno wyciągnąć. Że po stracie „wchodzisz z zemsty” — z odstępu czasowego nie wynika żaden stan wewnętrzny ani żaden zamiar. Że różnica jest rzeczywista — dwanaście obserwacji w grupie to za mało, żeby oddzielić wzorzec od przypadku, a różnica median tej wielkości powstaje przy takich liczebnościach sama z siebie. Że przyczyną jest strata — straty mogą skupiać się w godzinach o wyższej zmienności, w których i sygnałów jest więcej, i odstępy są krótsze u wszystkich, niezależnie od rezultatu poprzedniej pozycji. I wreszcie kierunek: krótki odstęp może być skutkiem straty, ale może też być jej przyczyną, jeżeli decyzje podejmowane szybko są po prostu gorzej przygotowane. Zanim policzysz cokolwiek dalej, sprawdź porę dnia, instrument i liczbę wcześniejszych decyzji w sesji. Rozpoznawaniem sekwencji po stracie zajmuje się artykuł o revenge tradingu i tilcie, a procedurą przerwania — protokoły resetu. Dziennik dostarcza im liczby, ale sam niczego nie rozstrzyga.

8. Skale samooceny i pozorna precyzja

Pole „stan” w skali od jednego do dziesięciu wygląda jak pomiar i tak bywa traktowane. Nie jest pomiarem. Norbert Schwarz zebrał w 1999 roku przegląd badań nad samoopisem, z którego wynika rzecz niewygodna: odpowiedź zależy nie tylko od stanu odpowiadającego, lecz także od brzmienia pytania, zakresu skali, kolejności pytań i tego, co posłuży za punkt odniesienia[5]. Ta sama osoba w tym samym stanie zaznaczy inną wartość na skali od zera do dziesięciu i inną na skali od minus pięciu do plus pięciu. To badania nad kwestionariuszami, głównie w warunkach ankietowych i laboratoryjnych — przenoszę z nich ostrożność wobec własnych rubryk, nie żadną wielkość liczbową.

Z tego nie wynika, że skala jest bezużyteczna. Wynika, do czego wolno jej użyć. Do porównywania własnych wpisów między sobą, pod warunkiem, że pytanie brzmi za każdym razem identycznie, skala ma ten sam zakres i wypełniana jest w tym samym momencie — przed decyzją. Do sprawdzenia, czy wpisy z wysokim odczytem częściej sąsiadują z konkretnymi kodami odstępstw. I do niczego więcej.

Nie wolno jej natomiast używać do trzech rzeczy, które kuszą najbardziej. Nie jest odczytem stanu fizjologicznego. Nie da się jej porównać z niczyją inną skalą, bo obie mierzą co innego mimo tych samych cyfr. I nie ma sensu wyliczanie z niej średnich do drugiego miejsca po przecinku — różnica między szóstką a siódemką nie jest wielkością psychologiczną, a średnia arytmetyczna z etykiet porządkowych sugeruje precyzję, której w danych nie ma. Zliczanie, ile razy pojawiła się każda wartość, jest uczciwsze i wystarcza.

Trzy uwagi, które ratują skalę stanu przed wpisaniem bzdur. Po pierwsze: opisy stopni ustala się raz, na piśmie, i nie zmienia w trakcie serii — zmiana opisu przerywa serię, nawet jeżeli cyfry zostają te same. Po drugie: trzy stopnie wypełniane rzetelnie są warte więcej niż dziesięć wypełnianych na oko. Po trzecie i najważniejsze: brak wpisu nie oznacza braku stanu. Puste pole najczęściej powstaje dokładnie wtedy, gdy było najciekawsze, więc czytanie serii z pominięciem luk systematycznie zaniża to, co się w niej działo. Luki liczy się osobno i podaje razem z resztą.

Jest jeszcze pułapka wnioskowania, w którą wpada się z tym polem najczęściej: „większość moich strat wypada przy stanie 4 i 5”. Nawet jeżeli to prawda w twoich danych, samo zestawienie niczego nie ustala. W dniach o wyższej zmienności rośnie i napięcie, i liczba sygnałów, i wielkość ruchów — trzy rzeczy naraz, z których każda mogłaby dawać ten sam obraz w tabeli. Zanim uznasz stan za przyczynę, sprawdź, czy wpisy z wysokim odczytem nie skupiają się w jednej porze dnia, na jednym instrumencie albo w tygodniu z publikacjami danych.

9. Selekcja przykładów — jak dziennik potwierdza z góry przyjętą tezę

To najcichszy sposób, w jaki dziennik przestaje być narzędziem, a zaczyna być materiałem dowodowym w sprawie, której wyrok już zapadł. Nie polega na fałszowaniu wpisów. Polega na wybieraniu, które z nich obejrzeć — po tym, jak rezultaty są już znane.

Przebieg jest zawsze podobny. Trader siada do przeglądu z hipotezą: „chyba za szybko zamykam zyskowne pozycje”. Otwiera arkusz, sortuje po rezultacie, ogląda kilkanaście transakcji zamkniętych z zyskiem, znajduje wśród nich kilka takich, w których cena poszła dalej — i wychodzi z przeglądu z potwierdzeniem. Nie sprawdził, ile było transakcji, w których wcześniejsze zamknięcie uchroniło go przed odwróceniem, bo nie miał powodu na nie patrzeć. Hipoteza wybrała próbę.

Lekarstwo jest proceduralne i nieprzyjemnie proste: regułę wyboru wpisów zapisuje się przed otwarciem danych. Dopuszczalne reguły są trzy i wszystkie da się sprawdzić po fakcie.

  • Wszystkie decyzje okresu — najprostsza i przy kilkudziesięciu wpisach zwykle wykonalna.
  • Wszystkie decyzje z danym kodem — na przykład wszystkie N4 z kwartału, bez wyjątku, łącznie z tymi zakończonymi zyskiem.
  • Losowa próba ustalonej wielkości — gdy wpisów jest zbyt wiele; losowanie wykonuje się przed obejrzeniem czegokolwiek.

Reguły niedopuszczalne to te, które wszyscy stosują: „te, które pamiętam”, „te najgorsze”, „te ciekawe”. Każda z nich wybiera próbę na podstawie rezultatu, a próba wybrana po rezultacie odpowie tylko na pytanie zadane po rezultacie.

Do tego dochodzą dwa nawyki, bez których nawet dobra reguła wyboru niewiele daje. Pierwszy: liczbę wpisów pominiętych podaje się razem z wynikiem — „z 41 decyzji sprawdzalnych obejrzano 41” albo „obejrzano 30, dziesięć pominięto z powodu braku pola X, jedną z powodu błędu eksportu”. Braki są daną, nie usterką kosmetyczną. Drugi: definicji odstępstwa nie zmienia się w trakcie serii. Zmiana definicji jest dopuszczalna i czasem konieczna, ale przerywa serię — od tego momentu liczy się nową, a starych i nowych tygodni nie zestawia się w jednej kolumnie. Bez tej zasady każdy wskaźnik da się poprawić w tydzień, bez zmiany czegokolwiek w zachowaniu.

I jeszcze moment zatrzymania. Przegląd kończy się w chwili wyznaczonej wcześniej — po przejrzeniu ustalonego zbioru wpisów, nie w chwili, w której obraz zaczyna wyglądać korzystnie. Zatrzymywanie liczenia na dobrej liczbie działa tak samo jak wybieranie próby po rezultacie i jest równie trudne do zauważenia u siebie.

10. Kontrprzykład: wpis, który wygląda na naruszenie, a nim nie jest

Wskaźniki z poprzednich sekcji mają wspólną słabość: zbudowane na nich podejrzenie bywa trafne, ale nigdy nie jest rozstrzygające. Poniżej dwa przebiegi, oba ilustracyjne, oba dotyczące decyzji podjętej po stracie. Werdykt wypada odwrotnie, niż podpowiada odstęp czasowy.

Przebieg pierwszyPrzebieg drugi
Odstęp od zamknięcia stratnej pozycji4 minuty6 godzin
Wpis warstwy pierwszejistnieje, znacznik 08:12, przed sesjąbrak
Warunek wejściadrugi z dwóch warunków zapisanych rano, spełniony o 09:12nieokreślony — pole puste
Wielkość pozycjizgodna z regułą obowiązującą przed sesjąwiększa niż wynikająca z reguły
Poziomy wyjściaustawione przed wejściem, nieprzesuwaneustawione po wejściu
KodN0 — brak odstępstwaN1, a w tle także N3

Cztery minuty po stracie wyglądają na wszystko, co ten dział zwykle opisuje — a nie są niczym. Oba warunki zostały zapisane rano, oba należały do katalogu, drugi z nich spełnił się przypadkiem krótko po zamknięciu pierwszej pozycji. Nic w zachowaniu nie odbiegło od zapisu sprzed sesji. Odstęp jest tu skutkiem rozkładu sygnałów w czasie, nie skutkiem straty.

Sześć godzin wygląda z kolei na spokój i rozwagę, a jest decyzją, o której zapis nie mówi nic, poza tym, że wielkość pozycji nie wynikała z żadnej reguły. Długi odstęp nie jest dowodem czegokolwiek — tak samo jak krótki.

Warto zauważyć, czego w tym rozstrzygnięciu nie ma. Nie ma rezultatu. Obie decyzje mogły skończyć się zyskiem albo stratą i werdykt byłby identyczny, bo powstał wyłącznie z porównania wykonania z zapisem sprzed decyzji. To jest praktyczna definicja niezależności oceny od wyniku: gdyby kolumna z rezultatem została ukryta, nic w tej tabeli by się nie zmieniło. Sytuacją odwrotną — zyskiem, który utrwala naruszenie — zajmuje się artykuł 10.4.

Odwrócenie tego samego kontrprzykładu jest równie ważne. Gdyby w przebiegu pierwszym w porannym wpisie widniał tylko jeden warunek, a drugie wejście zostało uzasadnione zdaniem dopisanym o 09:12, werdykt brzmiałby N2 — i to mimo identycznego zachowania na wykresie. Rozstrzyga zapis, nie wygląd.

11. Protokół przeglądu — kadencja, pytania i ryzyko ruminacji

Dziennik bez ustalonego przeglądu jest archiwum. To zdanie brzmi jak truizm dopóty, dopóki nie zapyta się, co dokładnie ma się w tym przeglądzie wydarzyć i po czym poznać, że się skończył. Bez tych dwóch rzeczy przegląd rozpływa się w przeglądaniu.

Proponuję dwie kadencje o różnych zadaniach. Tygodniowa, krótka, wyłącznie liczbowa: trzy liczby z sekcji szóstej i nic więcej. Jej celem nie jest wyciąganie wniosków — przy ośmiu czy dwunastu decyzjach nie ma z czego. Jej celem jest to, żeby dane w ogóle istniały i żeby luka w zapisie została zauważona po tygodniu, a nie po kwartale. Kwartalna, dłuższa, na materiale rzędu stu kilkudziesięciu decyzji: to tutaj czyta się wzorce. Podział jest arbitralny i wynika z prostej arytmetyki — przy kilkunastu decyzjach tygodniowo kwartał daje pierwszy zbiór, w którym rozkład kodów przestaje skakać od tygodnia do tygodnia.

Schemat przeglądu przedstawiony jako cztery ponumerowane prostokątne pola ułożone w poziomym rzędzie i połączone strzałkami, podpisane kolejno: zestawienie zapisu z historią zleceń, rozkład kodów odstępstw, jedno pytanie przeglądowe, zapisana zmiana albo jawna decyzja o jej braku. Pod rzędem pozioma klamra obejmująca wszystkie cztery pola, podpisana kryterium zakończenia
Przegląd bez kryterium zakończenia rozpływa się w przeglądaniu — klamra pod schematem wskazuje moment, w którym jest skończony.

Cztery pytania przeglądu kwartalnego. Każde ma odpowiedź w postaci liczby albo zdania, które da się zapisać.

  1. Trzy liczby. Ile decyzji, dla ilu istnieje wpis sprzed decyzji, ile z nich niesie odstępstwo. Bez interpretacji.
  2. Który kod dominuje i czy jego udział się zmienił względem poprzedniego kwartału — zmianę podaje się w punktach procentowych, czyli addytywnie, i sprawdza, czy nie wzięła się ze zmiany liczby decyzji, a nie z zachowania.
  3. Czy pojawiły się wpisy, których nie da się zaklasyfikować. Jeżeli tak, lista kodów przestała opisywać proces i to ona wymaga zmiany, nie trader.
  4. Jedna zmiana albo jawna decyzja o jej braku. Zapisana, z datą. „Nic nie zmieniam” jest pełnoprawną odpowiedzią i częściej trafną niż kolejna korekta reguł.
Procedura: przegląd.
Warunek uruchomienia: ustalony dzień tygodnia dla przeglądu krótkiego i ustalony dzień po zamknięciu kwartału dla długiego. Data wpisana wcześniej, nie „kiedy będzie czas”.
Działanie: przegląd krótki — trzy liczby do wiersza tygodnia. Przegląd długi — cztery pytania powyżej, na zbiorze wybranym według reguły zapisanej przed otwarciem danych.
Kryterium zakończenia: cztery odpowiedzi zapisane i jedna zmiana albo jawna decyzja o jej braku. Po tym przegląd jest zamknięty, niezależnie od tego, ile wpisów zostało nieprzeczytanych.
Ślad audytowy: lista zmian z datami. Po roku pokazuje, ile razy reguła była zmieniana — a reguła zmieniana co kwartał nie zdążyła zostać sprawdzona ani razu.
Kryterium niedziałania (wymóg osobny wobec formularza): jeżeli każdy kolejny przegląd kończy się inną zmianą reguł, przegląd reaguje na szum, a nie na wzorzec — wydłuż okres i podnieś liczbę obserwacji wymaganą do jakiejkolwiek zmiany. Jeżeli natomiast przegląd regularnie kończy się bez żadnej z czterech odpowiedzi, a za to z ponownym oglądaniem pojedynczych stratnych transakcji, to nie jest przegląd i trzeba go przebudować od strony formy: same liczby, bez otwierania pojedynczych wpisów.

To ostatnie zdanie dotyka ryzyka, które w tekstach o dziennikach niemal nie występuje, a w praktyce zjada więcej przeglądów niż lenistwo. Przegląd łatwo zamienia się w powracanie do konkretnych strat — w odtwarzanie ich przebiegu, w rozważanie, co dałoby się zrobić inaczej, w przeżywanie ich po raz drugi. To jest czynność innego rodzaju niż liczenie kodów na serii i, w odróżnieniu od niego, nie ma naturalnego końca.

Częściowo tłumaczy to asymetria między stratą a zyskiem tej samej wielkości. Jest udokumentowana metaanalitycznie[6], ma zmienną siłę i ma poważnych krytyków — David Gal i Derek Rucker argumentowali w 2018 roku, że wiele wyników przypisywanych awersji do straty tłumaczy się prościej[7]. Sam współczynnik, jego przedział ufności i zakaz mnożenia go przez cokolwiek należą do artykułu o psychologii strat — dla konstrukcji przeglądu nie są potrzebne i celowo nie rozwijam ich w tym wywodzie; poza metryczką przy pozycji źródłowej nie ma ich w tym tekście. Tutaj wystarcza wniosek projektowy: przegląd, który polega na czytaniu stratnych wpisów, obciąża czytającego nierówno i dlatego musi być zbudowany z liczb, nie z historii.

Kiedy zapis pokazuje coś, czego ten artykuł nie obejmuje. Wszystko powyżej dotyczy wykonywania procesu i daje się poprawiać konstrukcją zapisu. Istnieje jednak zestaw obserwacji, przy których problem przestaje być kwestią formularza — i uczciwie jest powiedzieć to wprost, zamiast proponować kolejną rubrykę. W zapisie widać je zwykle wcześniej niż gdziekolwiek indziej: powtarzające się zlecenia w godzinach wykluczonych własnym planem mimo kolejnych prób ich uniknięcia; obchodzenie blokad założonych sobie samemu; kolejny rachunek otwarty po zamknięciu poprzedniego; finansowanie handlu długiem albo środkami przeznaczonymi na inne cele; ukrywanie skali handlu przed bliskimi; utrzymująca się bezsenność; utrzymujący się obniżony nastrój albo lęk. To są sprawy dla lekarza albo psychoterapeuty, a nie dla artykułu o konstrukcji dziennika. Ten tekst nikogo nie diagnozuje, nie ocenia i nie wskazuje metody leczenia — wskazuje granicę własnej kompetencji. Nie ma w tym nic wyjątkowego ani wstydliwego: kurs uczy projektować proces decyzyjny, a nie rozwiązywać problemy o innej naturze i innych narzędziach.

12. Czego dziennik nie pokaże

Lista jest krótsza, niż sugerowałaby popularność tego narzędzia, ale każda pozycja na niej jest twarda.

Nie stworzy przewagi. Starannie udokumentowane wykonywanie reguły bez uzasadnienia daje starannie udokumentowane straty. Pytanie, czy zbiór reguł ma dodatnią wartość oczekiwaną po kosztach, rozstrzyga dział 8, a nie kolumna w arkuszu.

Nie ustali przyczyn twojego zachowania. Pokaże, co zostało zrobione i o której. Zdanie o tym, dlaczego, pozostaje hipotezą — i to hipotezą, którą stawia osoba znająca już rezultat. Zapis pozwala co najwyżej zawęzić listę wyjaśnień, sprawdzając najpierw te prostsze: porę dnia, instrument, zmienność, liczbę wcześniejszych decyzji w sesji.

Nie zastąpi pomiaru. Wszystko, co wpisujesz w rubrykę stanu, jest samoopisem — użytecznym, ale nie odczytem z przyrządu.

Nie pokaże tego, czego nie zapisano. Brak wpisu nie jest brakiem zdarzenia i nie jest brakiem emocji. Jest brakiem danych, i to brakiem nieprzypadkowym: puste pola powstają częściej w sytuacjach, które najbardziej warto byłoby mieć zapisane.

Nie rozstrzygnie o strategii na własnej serii. Kilkadziesiąt decyzji wystarcza, żeby policzyć kompletność zapisu i rozkład kodów. Nie wystarcza, żeby cokolwiek powiedzieć o skuteczności reguł — rząd wielkości potrzebnej próby omawia artykuł 10.4, a metody testowania systemu należą do działu 8.

Warto też wiedzieć, gdzie kończy się ten zapis, a zaczynają inne. Rejestrowanie przewidywań o rynku — co ma się wydarzyć i dlaczego — to dziennik hipotez rynkowych. Metryki wyniku, odchylenia i narzędzia do ich liczenia to warsztat w dziale 15, a gotowy arkusz z pełnym zestawem kolumn — dodatek z arkuszem. Reguły, których przestrzeganie tutaj kodujesz, powstają w dziale 9 i w artykule o procedurach. Dziennik niczego z tego nie zastępuje. Sprawdza tylko jedną rzecz, za to jako jedyny: czy to, co zostało ustalone wcześniej, zostało wykonane.

Najbliższe zastosowanie tych liczb pojawia się w momencie, w którym rozkład kodów przestaje być statystyką, a staje się sygnałem — kiedy w jednej sesji przybywa oznaczeń N3 i N4, a odstępy między decyzjami się skracają. Co wtedy zrobić, jak zatrzymać kolejne zlecenia i po jakich obserwowalnych warunkach wracać, opisuje następny artykuł o protokołach resetu. Warunek uruchomienia takiego protokołu bierze się właśnie z zapisu — i to jest jedyny sposób, żeby nie ustalał go stan, który protokół ma przerwać.

FAQ — dziennik transakcji i zapis procesu

Czy dziennik wypełniany po sesji jest bezwartościowy?
Nie, ale odpowiada na inne pytanie, niż się od niego oczekuje. Wpis po zamknięciu pozycji dokumentuje wykonanie i rezultat — i to jest realna wartość, bo bez niego nie da się policzyć nawet liczby decyzji. Nie pozwala natomiast ocenić samej decyzji, bo wszystkie pola opisujące podstawę wejścia powstały już po poznaniu wyniku. Najtańsza zmiana nie polega na rozbudowie takiego dziennika, tylko na przeniesieniu trzech pól — warunku wejścia, stopnia przekonania i poziomu wyjścia — przed kliknięcie. To jeszcze nie jest dziennik w wersji minimalnej: do sześciu pól z sekcji czwartej brakuje w nim kontekstu decyzji i kodu odstępstwa, a bez tych dwóch nie ma czego liczyć na serii. Jest to natomiast najmniejszy zapis, który mówi cokolwiek o samej decyzji.
Ile pól powinien mieć dziennik?
W wersji minimalnej sześć, opisanych w sekcji czwartej. Ale liczba pól jest tu wskaźnikiem zastępczym, a właściwe kryterium brzmi inaczej: czy wpis sprzed decyzji przetrwał cztery tygodnie bez luk. Jeżeli tak, można dokładać kolejne pola. Jeżeli nie, dokładanie ich pogarsza sytuację — formularz, którego nie da się wypełnić w kilkanaście sekund, przestaje być otwierany i wtedy nie ma żadnych danych, a nie mniej danych.
Ile transakcji potrzeba, żeby z dziennika cokolwiek wynikało?
Zależy, o co pytasz, i to jest sedno. Kompletność zapisu — czyli dla ilu decyzji istnieje wpis sprzed decyzji — daje się policzyć od pierwszego tygodnia, bo to zwykłe zestawienie dwóch liczb. Rozkład kodów odstępstw zaczyna być stabilny mniej więcej na materiale kwartału. Cokolwiek o skuteczności samych reguł wymaga próby o rząd wielkości większej i metod z działu 8; rząd wielkości takiej próby omawia artykuł 10.4. Mieszanie tych trzech pytań jest najczęstszym sposobem wyciągania z dziennika wniosków, których w nim nie ma.
Czy zapisywać emocje?
Tak, ale w formie krótkiej skali wypełnianej przed decyzją, z opisami stopni ustalonymi raz i niezmienianymi. Nie w formie opisu samopoczucia sporządzanego po zamknięciu pozycji — taki wpis rejestruje reakcję na wynik, nie stan sprzed decyzji. Warto przy tym pamiętać, do czego ta rubryka nie służy: nie jest pomiarem, nie da się jej porównać z niczyją inną skalą i nie uzasadnia zdania o przyczynie, dopóki nie sprawdzisz pory dnia, instrumentu i zmienności.
Arkusz kalkulacyjny czy dedykowane narzędzie?
Ten artykuł świadomie nie układa rankingu narzędzi — porównanie oprogramowania należy do warsztatu w dziale 15. Z punktu widzenia konstrukcji zapisu liczą się dwie cechy, niezależne od nazwy programu: czy znacznik czasu powstaje automatycznie, bez udziału piszącego, i czy zachowana jest historia zmian, żeby dało się odróżnić wpis pierwotny od poprawionego. Narzędzie bez tych dwóch rzeczy nie chroni warstwy pierwszej, choćby miało najbogatszą statystykę.
Czy wysoka zgodność z planem przekłada się na wynik?
Na własnej serii tego nie sprawdzisz, a próba bywa najczęstszym błędem w analizie dziennika. Zgodność jest metryką wykonania i mówi tylko tyle, że reguły były stosowane, więc da się je uczciwie ocenić. Związek z rezultatem to osobne pytanie: wymaga znacznie większej liczby obserwacji, kontroli tego, co zmieniło się w międzyczasie na rynku, i uwzględnienia faktu, że okresy wysokiej zgodności bywają po prostu okresami spokojniejszymi pod każdym względem. Zgodność 95% przy regułach bez przewagi daje straty wykonane zgodnie z planem.

Źródła i bibliografia

  1. Fischhoff B., „Hindsight ≠ foresight: The effect of outcome knowledge on judgment under uncertainty", Journal of Experimental Psychology: Human Perception and Performance, 1(3), 1975, s. 288–299. Uczestnicy szacowali prawdopodobieństwo czterech możliwych zakończeń opisanego wydarzenia historycznego; poinformowanie o rzeczywistym zakończeniu podnosiło przypisywane mu prawdopodobieństwo mimo instrukcji, by oceniać bez tej wiedzy. Badanie laboratoryjne, stawka hipotetyczna.
  2. Nisbett R.E., Wilson T.D., „Telling more than we can know: Verbal reports on mental processes", Psychological Review, 84(3), 1977, s. 231–259. Przegląd wraz z badaniami własnymi; relacje uczestników o powodach własnych wyborów rozmijały się z czynnikiem faktycznie manipulowanym przez badaczy. Praca ma obszerną krytykę metodologiczną i nie dowodzi braku dostępu do własnych stanów, lecz zawodności retrospekcyjnego wyjaśniania przyczyn.
  3. Ericsson K.A., Simon H.A., „Verbal reports as data", Psychological Review, 87(3), 1980, s. 215–251. Analiza warunków, w których relacje słowne są rzetelnymi danymi: relacja składana w trakcie zadania i dotycząca treści aktualnie przetwarzanej ma inny status niż relacja odtwarzana z pamięci i dotycząca przyczyn.
  4. Odean T., „Are Investors Reluctant to Realize Their Losses?", The Journal of Finance, 53(5), 1998, s. 1775–1798. Około 10 tysięcy rachunków amerykańskiego domu maklerskiego dyskontowego, akcje, lata 1987–1993. Zyski realizowane chętniej niż straty; sprzedane pozycje zyskowne przynosiły w kolejnym roku nadwyżkową stopę zwrotu około +2,35% wobec −1,06% dla zatrzymanych pozycji stratnych, czyli 3,4 punktu procentowego różnicy. Rynek akcji, nie detaliczny rynek walutowy — przeniesienie wniosku jest ekstrapolacją.
  5. Schwarz N., „Self-reports: How the questions shape the answers", American Psychologist, 54(2), 1999, s. 93–105. Przegląd badań nad samoopisem; odpowiedzi zależą od brzmienia pytania, zakresu i etykiet skali, kolejności pytań oraz przyjętego punktu odniesienia. Kontekst ankietowy i laboratoryjny.
  6. Brown A.L., Imai T., Vieider F.M., Camerer C.F., „Meta-analysis of Empirical Estimates of Loss Aversion", Journal of Economic Literature, 62(2), 2024. Metaanaliza kilkuset oszacowań z literatury eksperymentalnej; współczynnik awersji do straty 1,955 przy przedziale ufności [1,82; 2,10], z wyraźnym zróżnicowaniem między metodami pomiaru. Wartość jest średnią z eksperymentów o określonych stawkach i nie uprawnia do liniowego przeliczania konkretnych kwot.
  7. Gal D., Rucker D.D., „The Loss of Loss Aversion: Will It Loom Larger Than Its Gain?", Journal of Consumer Psychology, 28(3), 2018, s. 497–516. Artykuł przeglądowy podważający powszechność awersji do straty; część wyników przypisywanych temu zjawisku ma prostsze wyjaśnienia. Przywoływany tu jako świadectwo, że literatura jest w tym punkcie niejednoznaczna.

Twój postęp w kursie

Oznacz lekcję po zapoznaniu się z materiałem. Samo otwarcie lub przewinięcie strony nie oznacza ukończenia; oznaczenie nie jest wynikiem egzaminu.

Jarosław Wasiński LinkedIn

Redaktor naczelny MyBank.pl • Analityk finansowy i rynkowy

mgr Jarosław Wasiński — niezależny analityk i praktyk z ponad 20-letnim doświadczeniem w sektorze finansowym. Twórca i redaktor naczelny portalu MyBank.pl, dostarczającego rzetelną wiedzę o finansach osobistych, bankowości i inwestycjach od 2004 roku.

  • Bankowość i produkty finansowe: porównania kont osobistych i firmowych, analiza taryf opłat, testy aplikacji mobilnych, recenzje kredytów, lokat i kart kredytowych — z naciskiem na realne koszty i ukryte opłaty.
  • Rynki finansowe i makroekonomia: analiza fundamentalna rynków walutowych (Forex) i makroekonomicznych od 2007 roku, zarządzanie ryzykiem kapitału, struktura rynków OTC.
  • Kryptowaluty: analiza rynku kryptowalut, mechanizmów blockchain i tokenizacji aktywów w kontekście portfela inwestycyjnego.

Autor setek komentarzy rynkowych, analiz porównawczych produktów bankowych i materiałów edukacyjnych. Zwolennik transparentności — każdy ranking i recenzja na MyBank.pl opiera się na jawnej metodologii i zweryfikowanych źródłach (taryfy banków, regulaminy promocji, dane NBP).

Treści mają charakter edukacyjny i informacyjny — nie stanowią porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty. Decyzje finansowe podejmuj na podstawie własnej analizy i konsultacji z doradcą.