Pułapki poznawcze tradera — po czym poznać zniekształcenie we własnym zapisie
Po stratnej transakcji nazwa znajduje się w minutę. Błąd potwierdzenia, zakotwiczenie, świeżość — każda z nich pasuje do czegoś, co się właśnie wydarzyło. Sprawdzianem nie jest jednak to, czy etykieta pasuje do wyniku, tylko to, czy da się wskazać, co w zapisie sprzed decyzji wyglądałoby inaczej, gdyby tego zniekształcenia nie było. Jeżeli nic — nazwa opisuje stratę, a nie decyzję.
- Zniekształcenie poznawcze jest twierdzeniem o sposobie przetwarzania informacji, nie o wyniku transakcji — rozstrzyga zapis sprzed decyzji, a nie rezultat
- Każde z omawianych zniekształceń ma bliźniaka, który nim nie jest — aktualizacja przekonania po nowych danych to nie efekt świeżości, a wartość referencyjna o realnym znaczeniu to nie kotwica
- Nadmierna pewność to trzy różne zjawiska (Moore i Healy, 2008), a sprawdzalna jest tylko zgodność deklarowanego prawdopodobieństwa z faktycznym udziałem trafień
- Klasyczne obalenie „gorącej ręki" zostało samo podważone — analiza Millera i Sanjurjo z 2018 roku pokazała obciążenie w metodzie z 1985 roku; status dowodowy jest częścią twierdzenia, nie przypisem
- Sama wiedza o zniekształceniu nie chroni — ludzie rozpoznają je u innych łatwiej niż u siebie (Pronin i in., 2002), dlatego przeciwśrodki w tym artykule są procedurami, nie postanowieniami
- Każda procedura ma warunek, po którym poznasz, że przestała cokolwiek zatrzymywać — bez tego jest rytuałem odhaczania, a nie kontrolą
1. Skrót nie jest defektem — kiedy heurystyka staje się błędem
Heurystyka to reguła kciuka: sposób oceny sytuacji, który pomija część informacji, żeby dać odpowiedź szybciej i mniejszym kosztem. W większości zastosowań działa dobrze. Kierowca nie liczy równań, żeby wyprzedzić, a lekarz dyżurny nie zaczyna od pełnej diagnostyki różnicowej. Skrót zamienia się w błąd systematyczny dopiero w określonym otoczeniu — takim, w którym informacja zwrotna przychodzi rzadko, z opóźnieniem i wymieszana z szumem.
Rynek jest dokładnie takim otoczeniem, i to jest cała różnica między poznawczą pułapką a zwykłą pomyłką. Jeżeli zamiast oglądać skutki swoich decyzji od razu i jednoznacznie, dostajesz je po godzinach albo tygodniach, w wersji zaszumionej przez tysiąc rzeczy, na które nie miałeś wpływu, to uczenie się z własnego doświadczenia przestaje działać w oczywisty sposób. Skrót nie zostaje skorygowany, bo nic go nie koryguje.
Stąd wynika jedna rzecz, którą warto postawić na początku: to nie jest artykuł o tym, że ludzki umysł jest wadliwy. Narzędzie nie jest wadliwe dlatego, że użyto go poza zakresem, w którym się sprawdza.
Etykieta nie jest wyjaśnieniem
To, że zachowanie da się opisać jako błąd potwierdzenia, nie dowodzi, że błąd potwierdzenia je spowodował. Opis pasuje do bardzo wielu przebiegów — również do takich, w których żadnego zniekształcenia nie było. Dopisanie nazwy po poznaniu wyniku jest tanie i zawsze się udaje, więc nie niesie informacji.
Żeby nazwa cokolwiek znaczyła, muszą być spełnione dwa warunki. Pierwszy: istnieje zapis sprzed decyzji, z którym można porównać to, co zostało zrobione. Drugi: prostsze wyjaśnienie zostało sprawdzone i odrzucone. Prostszych wyjaśnień jest kilka i prawie zawsze są bliżej: przypadek, koszt transakcyjny, sposób wykonania zlecenia, zmiana warunków rynkowych, zwykły brak wiedzy. Zwykły błąd informacyjny — trader nie wiedział czegoś, co dało się sprawdzić — nie jest zniekształceniem poznawczym, tylko luką w przygotowaniu.
Cały ten tekst zakłada przy tym, że reguła, którą trader wykonuje, ma jakiekolwiek uzasadnienie po kosztach. Pytanie, czy zbiór reguł ma dodatnią wartość oczekiwaną, rozstrzyga dział 8. Psychologia nie tworzy przewagi tam, gdzie jej nie ma, a staranne wykonywanie reguły bez podstaw daje wyłącznie starannie wykonywane straty.
Siedem zniekształceń i granice tego artykułu
Omawiam siedem mechanizmów, każdy w tym samym zakresie: czym jest, jak wygląda w zleceniach, co go udaje, jaki ma status dowodowy, po czym poznać go we własnym zapisie i jaka reguła go omija. Świadomie nie wymieniam kilkunastu kolejnych nazw — lista nazw jest łatwa do zapamiętania i bezużyteczna w praktyce, bo nie da się jej zastosować do konkretnej decyzji.
Trzy rodziny mechanizmów należą do sąsiednich artykułów i tu ich nie rozwijam. Reakcja na stratę, punkt odniesienia, efekt dyspozycji i koszty utopione to psychologia strat. Ocena decyzji po wyniku i pełne zastosowanie pewności wstecznej do rozliczania transakcji to wynik a proces. Sekwencja eskalacji po stracie to revenge trading i tilt. Rachunek prawdopodobieństwa serii strat prowadzi artykuł o niepewności, a konstrukcję zapisu — artykuł o dzienniku.
2. Błąd potwierdzenia: asymetria wymagań wobec dowodów
Błąd potwierdzenia nie polega na tym, że człowiek szuka dowodów na swoją tezę. Szukanie dowodów na tezę jest normalnym sposobem pracy i samo w sobie niczego nie psuje. Zniekształcenie polega na asymetrii: dane wspierające hipotezę są przyjmowane przy niższym progu jakości niż dane, które jej przeczą. Ten sam argument, wypowiedziany przez tego samego analityka, zostaje uznany za rzetelny, gdy jest po naszej stronie, i za spekulację, gdy jest po przeciwnej. Przegląd literatury Raymonda Nickersona z 1998 roku porządkuje to jako rodzinę zjawisk, a nie jeden efekt: selektywne wyszukiwanie, selektywna interpretacja i selektywne zapamiętywanie działają niezależnie od siebie[4].
Klasyczna demonstracja mechanizmu pochodzi z zadania Petera Wasona z 1960 roku[3]. Uczestnicy dostawali ciąg trzech liczb — 2, 4, 6 — i mieli odkryć regułę, według której został utworzony, podając własne ciągi i za każdym razem dowiadując się, czy pasują. Reguła była szeroka: dowolne trzy rosnące liczby. Większość badanych wpadała na hipotezę „kolejne liczby parzyste", po czym sprawdzała wyłącznie ciągi zgodne z tą hipotezą — 8, 10, 12 i tak dalej — dostawała same potwierdzenia i ogłaszała regułę, nigdy nie próbując ciągu, który mógłby ją obalić. To badanie laboratoryjne na studentach, o hipotetycznej stawce, więc nie przenoszę z niego wielkości efektu. Przenoszę wyłącznie strukturę: kto testuje hipotezę wyłącznie próbami, które ją potwierdzają, nie dowie się, że jest w błędzie.
Jak to wygląda w zleceniach
Moment, w którym asymetria się włącza, jest zwykle jeden: otwarcie pozycji. Przed kliknięciem trader ma hipotezę, po kliknięciu ma pozycję — i od tej chwili informacja przeczącą kosztuje więcej, bo pociąga za sobą konkretne działanie. Obserwowalne skutki są trzy. Zmienia się liczba i dobór sprawdzanych źródeł. Zmienia się sposób opisu tego samego sygnału: przebicie poziomu przed wejściem było „sygnałem", po wejściu jest „testem". I zmienia się warunek wyjścia — nie na papierze, tylko w praktyce, przez dopisywanie po drodze powodów, dla których akurat teraz nie obowiązuje.
Czym to nie jest. Nie jest błędem potwierdzenia sytuacja, w której trader utrzymuje pozycję zgodnie z warunkiem zapisanym przed wejściem — nawet jeżeli pozycja jest stratna i nawet jeżeli skończy się gorzej. Nie jest nim również zmiana zdania po nowej informacji, jeżeli ta informacja rzeczywiście pojawiła się później. Kryterium jest jedno i jest formalne: czy próg akceptacji dowodu był ustalony przed poznaniem tego dowodu. Utrzymywanie pozycji jako mechanizm należy zresztą do artykułu o psychologii strat; tutaj interesuje mnie wyłącznie to, jak zmienia się dobór informacji.
Sygnał w zapisie i reguła, która go omija
W zapisie widać to bez introspekcji. Pole „co obaliłoby tę hipotezę" jest puste albo wypełnione zdaniem, którego nie da się sprawdzić („jeżeli rynek pójdzie przeciwnie"). Uzasadnienia utrzymania pozycji pojawiają się po otwarciu, a nie przed. Liczba sprawdzonych źródeł jest wyraźnie większa po wejściu niż przed nim.
Reguła, która to omija, jest jedna i mieści się w jednym zdaniu: warunek unieważnienia zapisujesz przed złożeniem zlecenia, w formie obserwowalnej — poziom, godzina albo konkretne zdarzenie, o którym da się orzec „wystąpiło" lub „nie wystąpiło" bez interpretacji. Wyzwalacz: moment przed kliknięciem. Działanie: zapis warunku plus jednej informacji, która hipotezę obaliłaby, gdyby się pojawiła. Kryterium zakończenia: warunek wystąpił — pozycja zamknięta; nie wystąpił — pozycja pozostaje. Audyt: oba pola są w zapisie i dają się przejrzeć po serii decyzji.
Po czym poznasz, że ta reguła nie działa. Jeżeli w dwudziestu kolejnych wpisach warunek unieważnienia nie wystąpił ani razu, mimo że część transakcji skończyła się stratą, to nie znaczy, że warunek jest dobry — znaczy, że jest sformułowany tak, że wystąpić nie może. Drugi objaw jest subtelniejszy: warunek wystąpił, jest odnotowany, a pozycja została zamknięta później, z uzasadnieniem dopisanym po fakcie. Wtedy reguła istnieje, ale nie jest wykonywana, i to jest inny problem — dotyczy go artykuł o procedurach.
3. Nadmierna pewność ma trzy postacie
Nadmierna pewność jest w potocznym użyciu jednym słowem na trzy różne rzeczy. Don Moore i Paul Healy rozdzielili je w 2008 roku w przeglądzie opublikowanym w „Psychological Review"[5]. Przeszacowanie dotyczy własnego wyniku w zadaniu: sądzę, że rozwiązałem lepiej, niż rozwiązałem. Przeszacowanie pozycji dotyczy porównania z innymi: sądzę, że jestem lepszy od większości. Nadmierna precyzja dotyczy szerokości przedziału: podaję węższy zakres możliwych wartości, niż uzasadniają moje dane.
Najważniejsza obserwacja z tej pracy jest taka, że te trzy postacie nie idą razem, a bywa, że idą w przeciwnych kierunkach: w zadaniach trudnych ludzie przeszacowują własny wynik, ale nie doszacowują swojej pozycji na tle innych, a w zadaniach łatwych odwrotnie. Nie ma więc jednej „nadmiernej pewności" jako cechy — są trzy odrębne rozbieżności między deklaracją a stanem faktycznym.
W tradingu każda z nich wygląda inaczej. Przeszacowanie własnego wyniku to zapamiętana trafność wyższa od policzonej. Przeszacowanie pozycji to przekonanie, że statystyki dotyczące ogółu klientów detalicznych dotyczą kogoś innego. Nadmierna precyzja to prognoza w postaci punktu zamiast przedziału — i ona ma najbardziej bezpośredni skutek, bo kto podaje jedną wartość, ten nie ma scenariusza na pozostałe.
Co pokazują dane z rachunków
Najczęściej przywoływanym materiałem empirycznym są tu prace Brada Barbera i Terrance'a Odeana. W analizie z 2000 roku obejmującej 66 465 gospodarstw domowych korzystających z amerykańskiego domu maklerskiego dyskontowego w latach 1991–1996 gospodarstwa o najwyższym obrocie osiągały netto około 11,4% rocznie, przeciętne gospodarstwo około 16,4%, najmniej aktywne około 18,5%, a rynek około 17,9% — różnica między skrajnymi grupami obrotu to około 7,1 punktu procentowego, w znacznej części kosztowa[6].
Trzeba jednak powiedzieć wyraźnie, czego to badanie nie pokazuje. Nadmierna pewność nie była w nim mierzona; jest interpretacją autorów, zaproponowanym wyjaśnieniem obserwowanej zależności między częstością transakcji a wynikiem netto. Sama zależność jest korelacyjna i ma konkurencyjne wyjaśnienia. [EKSTRAPOLACJA] Badanie dotyczy akcji zwykłych na rynku amerykańskim w latach dziewięćdziesiątych, przy zupełnie innej strukturze kosztów niż detaliczny rynek walutowy. Przenoszę stąd wyłącznie kierunek: częstsze zawieranie transakcji podnosi sumę kosztów, a koszty są odejmowane od wyniku niezależnie od tego, co trader o sobie sądzi.
Czym to nie jest. Wysokie przekonanie nie jest samo w sobie zniekształceniem. Trader, który deklaruje 70% i trafia w 70% przypadków, jest po prostu dobrze skalibrowany, a obniżanie mu pewności pogorszyłoby jego decyzje. Problemem nie jest wysokość deklaracji, tylko systematyczna rozbieżność między deklaracją a częstością — i to jest jedyna część nadmiernej pewności, którą pojedynczy trader może u siebie zmierzyć.
4. Kalibracja — jedyna sprawdzalna część pewności
Kalibracja to zgodność deklarowanego prawdopodobieństwa z faktycznym udziałem trafień: jeżeli spośród sytuacji, w których trader zapisał przed wejściem „około 65%”, cel został osiągnięty mniej więcej w 65% przypadków, deklaracja niesie informację; jeżeli w połowie — jest wyrazem nastroju. To jedyna część nadmiernej pewności, którą pojedynczy trader może u siebie zmierzyć, i jedyny sposób, żeby nadmierną precyzję odróżnić od przekonania uzasadnionego. Sam rachunek — zapis deklaracji przed poznaniem wyniku, podział na przedziały, udział trafień w każdym z nich razem z jego niepewnością oraz liczebność, przy której przegląd w ogóle wolno wykonać — należy do artykułu 10.1. Stamtąd pochodzi też podział na przedziały deklaracji, którego trzymam się w przykładach niżej, żeby dwa artykuły nie kazały prowadzić dwóch niezgodnych zapisów. Dwie rzeczy warto przy tym rachunku pamiętać: przedział wysokich deklaracji może obejmować inne układy wejścia, instrumenty albo pory sesji niż pozostałe, a wtedy różnica nie mówi nic o kalibracji — i dobra kalibracja nie jest przewagą, bo można deklarować 55%, trafiać w 55% i nadal tracić pieniądze przy niekorzystnej relacji zysku do straty.
5. Zakotwiczenie i wartości referencyjne
Zakotwiczenie to wpływ wartości poznanej wcześniej na późniejsze oszacowanie, również wtedy, gdy ta wartość nie niesie żadnej informacji. Amos Tversky i Daniel Kahneman pokazali to w 1974 roku na eksperymencie z kołem fortuny: badani obserwowali wylosowanie liczby, a następnie szacowali, jaki procent państw członkowskich ONZ stanowią państwa afrykańskie[1]. Grupa, która zobaczyła liczbę 10, podawała medianę 25%; grupa, która zobaczyła 65 — medianę 45%. Liczba pochodziła z koła i wszyscy to widzieli.
Zarzut, że to sztuczne zadanie laboratoryjne, jest zasadny, więc warto przywołać badanie z realną dziedziną. Gregory Northcraft i Margaret Neale zaprosili w 1987 roku dwie grupy — zawodowych pośredników obrotu nieruchomościami i studentów — do wyceny tego samego, rzeczywistego domu, który uczestnicy mogli obejrzeć, wraz z pełnym pakietem informacji[7]. Jedynym elementem, który się różnił, była podana cena ofertowa. Wyceny obu grup przesuwały się wraz z nią. Ciekawsza od samego efektu jest reakcja pośredników: pytani o czynniki, które wzięli pod uwagę, w większości nie wymieniali ceny ofertowej. [EKSTRAPOLACJA] Rynek nieruchomości nie jest rynkiem walutowym, a jednorazowa wycena nie jest decyzją transakcyjną. Przenoszę wyłącznie dwie rzeczy: doświadczenie w dziedzinie nie chroni przed zakotwiczeniem, a osoba zakotwiczona zwykle nie wskazuje kotwicy wśród swoich przesłanek.
Kotwice, które ma trader
Najczęstsza jest cena wejścia. Rynek jej nie zna i nie ma powodu jej respektować, ale to od niej liczy się wszystkie późniejsze oceny: nie „cena wynosi tyle a tyle i struktura wygląda tak", tylko „jestem tyle a tyle poniżej wejścia". Druga to okrągły poziom. Trzecia to własna wcześniejsza prognoza — liczba wpisana do zapisu tydzień temu wraca jako punkt odniesienia, chociaż powstała przy innym zestawie informacji. Czwarta to maksimum rachunku albo wynik dnia, ale to już należy do artykułu o psychologii strat, który zajmuje się punktem odniesienia jako osobnym mechanizmem.
Nie każda wartość referencyjna jest kotwicą. Poziom, przy którym zlecenia rzeczywiście się grupują, niesie informację o strukturze rynku i korzystanie z niego nie jest błędem. Cena wejścia też bywa istotna — na przykład przy liczeniu kosztu utrzymania pozycji. Kryterium jest proste do zastosowania i nie wymaga zaglądania sobie do głowy: czy potrafisz uzasadnić tę decyzję bez podania własnej ceny wejścia? Jeżeli tak, liczba pełni rolę informacyjną. Jeżeli uzasadnienie rozpada się bez niej, jest kotwicą.
Przy okrągłych poziomach dochodzi zastrzeżenie z pierwszej sekcji. Twierdzenie, że w danym miejscu „stoi płynność", opiera się na obrazie, którego detaliczny uczestnik rynku spot nie ma — widzi wycinek kwotowań swojego brokera, nie zagregowaną książkę zleceń (dział 12). Poziom może być istotny, ale zdanie „wiem, że tam są zlecenia" jest zwykle mocniejsze niż dane, którymi trader dysponuje.
Co widać w uzasadnieniach modyfikacji
Sygnał jest tekstowy i łatwy do wyłapania przy przeglądzie: w uzasadnieniach zamknięcia albo modyfikacji pozycji regularnie pojawia się ta sama liczba, a jest nią cena wejścia. Drugi sygnał to zlecenia obronne ustawiane w równych odległościach od wejścia zamiast w miejscach wynikających ze struktury.
Reguła: uzasadnienie każdej modyfikacji otwartej pozycji zapisujesz bez użycia ceny wejścia. Wyzwalacz: każda zmiana zlecenia obronnego, celu albo wielkości. Działanie: jedno zdanie opisujące, co w strukturze rynku uzasadnia zmianę. Kryterium zakończenia: zdanie zapisane, zmiana wykonana albo porzucona. Audyt: przy przeglądzie widać, ile uzasadnień dało się sformułować, a ile nie.
Po czym poznasz, że nie działa. Jeżeli zdania da się napisać zawsze i zawsze brzmią tak samo ogólnie („struktura nadal sprzyja"), reguła zamieniła się w formułkę. Sprawdzianem jest liczba modyfikacji, które po jej wprowadzeniu w ogóle się nie odbyły — jeżeli wynosi zero, reguła nic nie zatrzymuje.
6. Świeżość i dostępność — dwa różne mechanizmy
Heurystyka dostępności polega na ocenianiu częstości zdarzenia po tym, jak łatwo przychodzi na myśl jego przykład. Tversky i Kahneman opisali ją w 1973 roku[2]: badani systematycznie zawyżali częstość zdarzeń łatwych do przywołania, choćby dlatego, że były opisywane w mediach albo miały wyrazistą formę. Efekt świeżości jest jej szczególnym przypadkiem — ostatnie obserwacje przychodzą na myśl najłatwiej, więc ważą najwięcej, niezależnie od tego, ile ich jest w stosunku do całej historii.
Rozdzielam je, bo w tradingu prowadzą do przeciwnych zachowań. Dostępność każe unikać instrumentu albo sytuacji, która raz skończyła się spektakularnie źle, i jednocześnie lekceważyć koszty ciche, powtarzalne i nudne — spread, poślizg, koszt finansowania pozycji, których mechanikę opisuje dział 12 — a które w skali roku sumują się do znacznie większej kwoty. Świeżość każe przebudowywać regułę po kilkunastu ostatnich decyzjach, mimo istnienia dłuższego zapisu, który mówi coś innego.
Rachunek, który tę drugą sytuację rozstrzyga, prowadzi artykuł o niepewności. Podam z niego jedną liczbę jako punkt odniesienia: przy trafności 55% i 250 decyzjach w roku seria co najmniej sześciu strat z rzędu pojawia się w 68,6% przebiegów, a co najmniej ośmiu w 20,3%. Seria, która wygląda na awarię, jest w tym rzędzie wielkości arytmetyczną normą — i nie jest to argument za tym, żeby regułę zawsze utrzymywać, tylko za tym, że sama długość serii niczego nie rozstrzyga.
Czym to nie jest. Tu kontrprzykład jest szczególnie ważny, bo łatwo z niego zrobić zakaz myślenia. Nadanie większej wagi ostatnim danym bywa poprawne. Jeżeli zmieniły się warunki, w których reguła powstała — inny poziom zmienności, inny reżim polityki pieniężnej, inna struktura kosztów u brokera — to dawne obserwacje opisują świat, którego już nie ma, a ostatnie są bardziej informatywne. Zmiana reżimu rynkowego nie jest zniekształceniem poznawczym; jest zdarzeniem. Podobnie reakcja na zdarzenie, które faktycznie zmieniło warunki handlu danym instrumentem, nie jest efektem dostępności, nawet jeżeli zdarzenie było spektakularne.
Rozstrzyga to samo kryterium, co wcześniej: czy istnieje warunek zapisany przed serią, przy którym trader z góry uznał regułę za nieaktualną. Jeżeli taki warunek jest spełniony, zmiana ma podstawę, choćby akurat trwała seria strat. Jeżeli go nie ma, jedyną przesłanką pozostaje to, jak seria wygląda — a wygląd serii nie odróżnia reguły działającej od zepsutej.
Sygnał w zapisie i reguła
Sygnał jest datowany, więc nie wymaga oceny. Wystarczy zestawić datę każdej zmiany reguły z datą ostatniej straty przed nią. Jeżeli zmiany systematycznie zapadają w ciągu doby albo dwóch po stracie, decyduje o nich moment, a nie przesłanka.
Reguła: zmiana reguły wymaga wskazania warunku zapisanego wcześniej, a między zdarzeniem a wprowadzeniem zmiany upływa ustalony okres karencji. Uruchamia ją sam zamiar zmiany, a nie jej wykonanie: od tej chwili zamiar jest wpisem z datą, wskazanym warunkiem i uzasadnieniem, i dopiero po upływie karencji wraca się do niego, żeby potwierdzić go albo porzucić. Karencja nie jest przy tym pauzą na ochłonięcie — jest odstępem, po którym widać, czy przesłanka była przesłanką, czy reakcją na ostatnią stratę. Po przeglądzie zostaje datowana lista zmian i to ona jest jedynym materiałem, na którym da się cokolwiek sprawdzić.
Po czym poznasz, że nie działa. Jeżeli w ostatnich trzech zmianach wskazany warunek za każdym razem był inny i za każdym razem sformułowany dopiero w chwili zmiany, karencja przesuwa jedynie moment, w którym trader dopisuje uzasadnienie. Drugi objaw: zmiany przestały występować w ogóle, a zapis pokazuje, że warunek unieważnienia wystąpił i został zignorowany — wtedy reguła nie chroni procesu, tylko go zamraża.
7. Złudzenie gracza, gorąca ręka i lekcja z 2018 roku
Dwa przekonania, jedno źródło. Złudzenie gracza to oczekiwanie odwrócenia po serii: skoro było sześć strat, siódma decyzja „musi" wypaść lepiej. Gorąca ręka to oczekiwanie kontynuacji: skoro było pięć trafień, szósta „powinna" też trafić. Oba zakładają, że proces pamięta swoją przeszłość.
Rachunek dla prób niezależnych jest krótki. Jeżeli pojedyncza decyzja kończy się stratą z prawdopodobieństwem 45%, to szansa na siedem strat w z góry wskazanej siódemce wynosi 0,457 = 0,37%. Ale prawdopodobieństwo, że siódma decyzja zakończy się stratą, gdy sześć wcześniejszych już się nią zakończyło, wynosi nadal 45%. To dwie różne wielkości i mylenie ich jest istotą złudzenia gracza: liczba 0,37% dotyczy całego ciągu widzianego przed jego rozpoczęciem, a nie decyzji, przed którą trader właśnie stoi.
Że nie jest to problem teoretyczny, widać w danych z rzeczywistych zakładów. Rachel Croson i James Sundali przeanalizowali w 2005 roku nagrania z kasyna w Reno: po serii wyników jednego koloru udział zakładów obstawiających kolor przeciwny rósł wraz z długością serii[14]. [EKSTRAPOLACJA] Ruletka ma znany rozkład i niezależne próby, rynek nie ma ani jednego, ani drugiego. Przenoszę wyłącznie to, że ludzie zmieniają zachowanie w reakcji na samą długość serii, także wtedy, gdy stawka jest realna.
Dlaczego to najlepszy dostępny przykład epistemicznej ostrożności
Historia „gorącej ręki" jest w tym artykule ważniejsza niż sam efekt. W 1985 roku Thomas Gilovich, Robert Vallone i Amos Tversky przeanalizowali rzuty koszykarzy i orzekli, że wiara w passę nie ma pokrycia w danych[9]. Przez trzy dekady było to twierdzenie podręcznikowe i sztandarowy przykład na to, że intuicja o losowości zawodzi.
W 2018 roku Joshua Miller i Adam Sanjurjo pokazali, że metoda użyta w tamtej analizie zawiera obciążenie działające w dół[10]. Mechanizm da się pokazać na trzech rzutach monetą i policzyć ręcznie. Wypisz wszystkie osiem ciągów trzech rzutów. W każdym ciągu, w którym w ogóle wystąpił orzeł niebędący ostatnim rzutem, policz udział orłów wśród rzutów następujących bezpośrednio po orle. Uśrednij te udziały po ciągach. Otrzymasz 5/12, czyli około 41,7%, a nie 50%. Moneta jest uczciwa; obciążenie wprowadza sama procedura wybierania rzutów „po orle" ze skończonego ciągu. Po uwzględnieniu tej poprawki dane z kontrolowanego eksperymentu, który był częścią pracy z 1985 roku, przemawiają raczej za istnieniem efektu niż przeciw niemu.
Czym to nie jest. Zwiększenie ekspozycji po serii nie jest złudzeniem gracza, jeżeli wynika z reguły zapisanej wcześniej i niezależnej od wyniku poprzedniej decyzji — parametry takich reguł należą do działu 9 i tam są ustalane. Jest jeszcze druga, poważniejsza granica: cały powyższy rachunek zakłada niezależność prób, a transakcje tradera niezależne nie są. Kilka decyzji podjętych tego samego dnia, na skorelowanych instrumentach, w tych samych warunkach rynkowych, to w praktyce jeden zakład rozpisany na kilka zleceń. Seria strat może wtedy odzwierciedlać jedną wspólną przyczynę, a nie ciąg niezależnych losowań — i wtedy ani złudzenie gracza, ani jego lustrzane odbicie nie jest właściwym opisem sytuacji.
W zapisie widać to jako korelację: wielkość pozycji albo odstęp czasu do kolejnej decyzji zmienia się wraz z długością bieżącej serii. Reguła, która to omija, jest banalna w formie i trudna w wykonaniu — wielkość pozycji wynika z reguły, w której nie występuje wynik poprzedniej decyzji. Uruchamia ją każde ustalanie wielkości, czyli każde zlecenie, a działaniem jest odczytanie parametru z reguły zamiast z pamięci ostatnich wyników. Kryterium zakończenia wygląda tu inaczej niż przy procedurach uruchamianych zdarzeniem, bo to jest reguła stała, a nie procedura z początkiem i końcem: kończy się dopiero wtedy, gdy zostaje świadomie zmieniona, a zmiana jest datowana i zapisana przed serią, której dotyczy. Ślad audytowy: wielkość każdej pozycji da się odtworzyć z reguły i z parametrów zapisanych przed serią, bez zaglądania w wyniki poprzednich decyzji — jeżeli się nie da, reguła nie była regułą. Poznasz, że nie działa, po tym, że w zapisie pojawiają się odstępstwa opisane jako jednorazowe.
8. Pewność wsteczna — definicja i granica
Pewność wsteczna to systematyczne przesunięcie oceny prawdopodobieństwa zdarzenia po tym, jak wiadomo już, że zdarzenie nastąpiło. Baruch Fischhoff wykazał ją w 1975 roku[8]: uczestnicy czytali opis historycznego konfliktu i szacowali prawdopodobieństwo czterech możliwych zakończeń. Grupy, którym powiedziano, że jedno z zakończeń faktycznie nastąpiło, przypisywały mu wyraźnie wyższe prawdopodobieństwo niż grupa bez tej informacji — mimo instrukcji, żeby oceniać tak, jakby wyniku nie znały. Nie chodzi więc o nieuczciwość ani o wygodne wspomnienie: wiedza o wyniku zmienia to, co człowiek uważa za możliwe do przewidzenia z góry.
W tradingu skutek jest konkretny: zapis tego, co trader „wiedział", powstaje po zamknięciu pozycji i jest przez ten wynik przycięty. Wieczorna notatka nie rejestruje przekonania sprzed decyzji, tylko jego rekonstrukcję. Dlatego zapis wykonany po wyniku nie nadaje się do oceny procesu, choćby był szczegółowy i szczery.
Czym to nie jest. Wiedza nabyta później nie jest pewnością wsteczną. Jeżeli po transakcji pojawiła się informacja, której wcześniej nie było, to nauczenie się czegoś z tej informacji jest zwyczajnym uczeniem się, a nie zniekształceniem. Zniekształcenie zaczyna się dopiero wtedy, gdy trader twierdzi, że tę wiedzę miał przed decyzją.
Na definicji tutaj poprzestaję. Zastosowanie pewności wstecznej do rozliczania konkretnych transakcji, macierz procesu i wyniku oraz kryteria oceny decyzji bez znajomości rezultatu to zakres następnego artykułu. Konstrukcja zapisu, który tę kontrolę umożliwia, oraz przegląd z ukrytym wynikiem należą do artykułu o dzienniku.
9. Ślepa plamka: dlaczego sama wiedza nie wystarcza
Ostatni z omawianych mechanizmów dotyczy wszystkich poprzednich. Emily Pronin, Daniel Lin i Lee Ross opisali w 2002 roku zjawisko, które nazwali ślepą plamką[11]: w serii badań na studentach amerykańskiego uniwersytetu uczestnicy oceniali własną podatność na kilka znanych zniekształceń poznawczych oraz podatność przeciętnego rodaka. Dla każdego badanego zniekształcenia przypisywali sobie podatność mniejszą niż innym. Co istotne, opis mechanizmu przedstawiono im wcześniej — znajomość zjawiska nie usuwała asymetrii oceny.
To samo widać w badaniu pośredników z sekcji o zakotwiczeniu: wyceny przesuwały się wraz z ceną ofertową, a pytani o przesłanki uczestnicy jej nie wymieniali. Nie dlatego, że kłamali. Człowiek ma dostęp do treści swoich myśli, a nie do procesów, które te myśli wyprodukowały, więc introspekcja nie jest narzędziem wykrywania własnych zniekształceń.
Sygnał w zapisie i reguła — przy mechanizmie, który sam siebie zasłania
Ślepą plamką nie jest trafna ocena, że ktoś inny popełnia błąd. Cudze zniekształcenie bywa widoczne i bywa nazwane słusznie; rozpoznawanie go u innych jest zresztą jedyną umiejętnością, którą lektura listy nazw naprawdę daje. Ślepa plamka to wyłącznie asymetria: ta sama osoba, ten sam materiał, to samo zniekształcenie — i systematycznie niższa ocena podatności wtedy, gdy ocenianym jest ona sama. Nie jest nią również skromność ani brak wiary w siebie: mierzalna jest różnica dwóch ocen, a nie poziom którejkolwiek z nich. I nie jest nią pomyłka w konkretnej transakcji, bo ślepa plamka jest twierdzeniem o sposobie oceniania, nie o pojedynczej decyzji.
W tradingu skutek jest taki, że nazwy zniekształceń nie trafiają tam, gdzie mogłyby cokolwiek zmienić. Pojawiają się w komentarzach do cudzych decyzji — pod czyimś wykresem, w dyskusji o czyjejś stracie — oraz we własnych podsumowaniach pisanych po zamknięciu pozycji. Nie pojawiają się w polu wypełnianym przed zleceniem, i nie dlatego, że trader jest niestaranny: przed zleceniem nie ma czego zauważyć, bo to, co trzeba by dostrzec, jest z wewnątrz niedostępne.
Dlatego sygnał w zapisie musi być liczbą, a nie wrażeniem. Zestaw dwie: ile razy nazwa jakiegokolwiek zniekształcenia pada w twoich wpisach powstałych po zamknięciu pozycji i ile razy pada w polach wypełnianych przed decyzją. Jeżeli pierwsza jest wysoka, a druga bliska zeru, wiedza z tego artykułu została w całości zużyta na opisywanie przeszłości — własnej albo cudzej. Ten sygnał ma tę zaletę, że nie wymaga oceniania samego siebie; wymaga tylko policzenia wystąpień.
Reguła, która to omija, musi być przeglądem z zasłoniętym wynikiem, bo tylko wtedy ocenia się zapis, a nie rezultat. Warunek uruchomienia jest niezależny od treści wpisów — kalendarzowy albo licznikowy, nie zdarzeniowy w sensie zauważenia problemu: przegląd po ustalonej liczbie zamkniętych pozycji albo raz na kwartał. Wyzwalacz zdarzeniowy jest tu z zasady niemożliwy, bo zdarzeniem musiałoby być zauważenie własnej ślepej plamki, czyli dokładnie to, czego z definicji się nie zauważa; to jedyne pole schematu, które przy tym mechanizmie wygląda inaczej niż przy pozostałych sześciu, i wygląda tak z powodu samego mechanizmu. Działanie: przeczytać własne wpisy sprzed decyzji z zakrytą kolumną wyniku i zaznaczyć te, w których warunku unieważnienia nie dałoby się rozstrzygnąć bez znajomości rezultatu. Kryterium zakończenia: przegląd kończy się wtedy, gdy lista zaznaczonych wpisów jest zamknięta i każdy z nich ma przypisane przeformułowanie warunku na następny raz — nie wtedy, gdy skończy się przewidziany na to czas. Ślad audytowy to sama ta lista, zapisana z datą przeglądu: przy następnym widać, czy wracają na nią te same wpisy i te same sformułowania.
Po czym poznasz, że ta procedura nie działa u ciebie. Odpowiedź jest tutaj inna niż przy pozostałych regułach i lepiej powiedzieć to wprost, bo opisywany mechanizm dotyczy również procedury wymierzonej w niego. Jeżeli w kolejnych przeglądach liczba zaznaczonych wpisów wynosi zero, nie wolno czytać tego jako dowodu, że nie ma czego zaznaczać: zaznacza je ta sama osoba, której dotyczą, więc zero jest równie zgodne z tym, że procedura po prostu niczego nie wykrywa. Wyjścia są dwa i oba są niewygodne — oddać przegląd komuś, kto nie zna wyników i nie jest autorem wpisów, albo uznać ten pomiar za nieinformatywny i przestać się nim posługiwać jako dowodem czegokolwiek. Trzeciego, czyli przekonania, że akurat u siebie widzi się wystarczająco dobrze, ten artykuł nie proponuje, bo jest ono treścią opisywanego zjawiska, a nie wyjściem z niego.
Uczciwie o stanie wiedzy
Literatura, na której opiera się ten tekst, nie jest jednolita pod względem wiarygodności i nie ma powodu tego ukrywać. Kilka szeroko powtarzanych twierdzeń z tej samej rodziny nie przetrwało sprawdzenia. Wyczerpywanie się siły woli jako zasobu — teza, którą wciąż podaje się w poradnikach jako fakt fizjologiczny — nie potwierdziło się w dużej rejestrowanej replikacji; opisuje to artykuł o procedurach. Badanie decyzji sędziów, z którego wzięła się popularna teza o „zmęczeniu decyzyjnym", ma poważną krytykę metodologiczną i nie nadaje się na dowód; wraca do niego artykuł o zmiennych fizycznych. A obalenie gorącej ręki, jak wyżej, samo zostało obalone.
Zniekształcenia opisane w tym artykule wybrałem dlatego, że mają albo powtarzalne demonstracje laboratoryjne, albo potwierdzenie w danych o rzeczywistych decyzjach, albo jedno i drugie. To nadal nie znaczy, że w konkretnej transakcji konkretnego tradera którekolwiek z nich zadziałało.
10. Kiedy etykieta nie pasuje — dwa przebiegi obok siebie
Oba poniższe przebiegi są przykładami ilustracyjnymi: konstrukcjami pokazującymi, jak wygląda rozstrzyganie, a nie relacjami z niczyjego rachunku. Oba zaczynają się w tym samym miejscu — od zapisu sprzed decyzji — bo tylko taki porządek pozwala cokolwiek orzec. Zaczynanie od wyniku i dobieranie do niego nazwy zawsze się udaje i dlatego niczego nie dowodzi.
Przebieg A — wygląda na błąd potwierdzenia, ale nim nie jest
Zapis sprzed decyzji. Godzina 9:12. Warunek wejścia: wybicie zakresu porannego wraz z zamknięciem świecy godzinowej powyżej jego górnej granicy. Warunek unieważnienia: powrót ceny pod górną granicę zakresu i zamknięcie świecy godzinowej poniżej niej. Deklarowane przekonanie: przedział deklaracji 50–60%. Informacja, która obaliłaby hipotezę, gdyby się pojawiła: brak kontynuacji przez dwie kolejne świece.
Wykonanie. Wejście o 10:04, zgodne z warunkiem. Zlecenie obronne złożone razem z wejściem, w miejscu wynikającym z zakresu. Żadnych modyfikacji w zapisie.
Przebieg. Cena porusza się bokiem przez trzy godziny, po czym wraca do wnętrza zakresu i uruchamia zlecenie obronne o 14:20. Warunek unieważnienia — zamknięcie świecy godzinowej poniżej granicy — nie wystąpił ani razu przed uruchomieniem zlecenia.
Ocena procesu, niezależna od wyniku. Wejście zgodne z warunkiem, zlecenie obronne zgodne z planem, brak modyfikacji, warunek unieważnienia nie wystąpił. Proces wykonany.
Konkurencyjne wyjaśnienie wyniku. Zwykły szum: przy trafności rzędu 55% strata jest wynikiem, którego należy oczekiwać w niemal połowie przypadków. Drugie: warunki dnia — niska zmienność, brak kontynuacji po wybiciu — czyli sytuacja, w której ta konkretna reguła traci najczęściej.
Czego ten przebieg nie dowodzi. Nie dowodzi, że reguła jest dobra ani że trader jest wolny od błędu potwierdzenia. Dowodzi czegoś węższego: w tej transakcji nie ma materiału, na którym można by tę etykietę oprzeć. Gdyby trader dopisał ją wieczorem — a jest to bardzo prawdopodobne, bo transakcja skończyła się stratą — dopisałby przyczynę do zdarzenia, w którym nic jej nie odpowiada.
Przebieg B — naruszenie jest, mechanizm pozostaje hipotezą
Zapis sprzed decyzji. Ten sam warunek wejścia i ten sam warunek unieważnienia. Deklarowane przekonanie: przedział deklaracji 70–80%, z dopiskiem, że setup jest „wyjątkowo czysty".
Wykonanie. Wejście zgodne z warunkiem. O 11:40 świeca godzinowa zamyka się poniżej granicy zakresu — warunek unieważnienia wystąpił i jest odnotowany w zapisie. Pozycja pozostaje otwarta. Między 11:45 a 13:00 w zapisie pojawiają się trzy dopiski uzasadniające utrzymanie: dwa odwołują się do publikacji zewnętrznych, jeden do „testowania poziomu". Pozycja zamknięta ręcznie o 13:05.
Ocena procesu. Naruszenie jest jednoznaczne i nie wymaga interpretacji: warunek zapisany przed wejściem wystąpił o 11:40, działanie nastąpiło o 13:05. Odstęp wynosi 85 minut, a w tym czasie powstały trzy uzasadnienia, których przed wejściem nie było. To jest fakt z zapisu, nie ocena.
Co z tego wynika, a co nie. Wynika, że proces został naruszony i że da się to zmierzyć — odstęp między wystąpieniem warunku a działaniem jest liczbą, którą można śledzić na serii decyzji. Nie wynika natomiast, że przyczyną była asymetria doboru dowodów. Równie dobrze pasuje kilka innych wyjaśnień: trader mógł być w tym czasie nieobecny przy terminalu, mógł uznać warunek za wadliwie sformułowany, mogła zadziałać niechęć do zamknięcia pozycji ze stratą — a to już inny mechanizm, opisany w artykule o psychologii strat. Trzy dopiski są przesłanką na rzecz błędu potwierdzenia, ale jedną transakcją tego rozstrzygnąć się nie da.
Kiedy etykieta zaczyna mieć podstawy — i dokąd te podstawy sięgają
Wzorzec z jednej transakcji trzeba przenieść na serię, a przy przenoszeniu decyduje jedno pytanie: z której warstwy czasu bierze się zmienną dzielącą decyzje na dwie grupy. Odpowiedź „według tego, czy pozycja była zyskowna" jest pierwszą, która przychodzi do głowy, i nie działa w żadnym z dwóch możliwych odczytań — dlatego wypisuję oba, zamiast wybierać po cichu.
Wynik po zamknięciu pozycji. Rozpatrujemy wyłącznie decyzje, w których warunek unieważnienia w ogóle wystąpił. W takiej podpróbie odstęp bliski zeru oznacza zamknięcie zaraz po ruchu przeciwnym, czyli niemal zawsze ze stratą, a odstęp duży oznacza, że pozycja żyła dalej i część takich pozycji zdążyła wrócić na plus. Pozycje zyskowne trafiają więc do grupy z dużym odstępem mechanicznie, przez sam sposób doboru próby. Zależność wychodzi odwrotna do postulowanej: trader jednostajnie powolny wypada czysto, a szybki podejrzanie — bo test mierzy moment zamknięcia, nie sposób obchodzenia się z dowodami. Jest to dokładnie ten błąd, przed którym reszta artykułu ostrzega: orzekanie o procesie z rozkładu wyników.
Wynik papierowy w chwili wystąpienia warunku. Ten odczyt jest spójny i selekcji nie generuje, ale mierzy wtedy co innego, niż zapowiada. Odstęp rosnący wraz z wielkością papierowej straty to opis niechęci do zamknięcia pozycji ze stratą, czyli mechanizmu z artykułu o psychologii strat — tego samego, który wśród konkurencyjnych wyjaśnień Przebiegu B nie został odrzucony. Test wskazywałby więc na inny numer kursu niż nazwa, którą miałby uprawnić.
Co zostaje po odjęciu wyniku. Zostaje zmienna zbudowana wyłącznie z zapisu sprzed decyzji i z dwóch znaczników czasu, bez ani jednej wartości pieniężnej. Dla każdej z dwudziestu decyzji cztery pola: czy warunek unieważnienia był zapisany przed wejściem w formie obserwowalnej; czy wystąpił i o której godzinie; kiedy nastąpiło działanie; oraz ile uzasadnień utrzymania pojawiło się w zapisie między tymi dwoma momentami, licząc wyłącznie te, których w zapisie sprzed decyzji nie było. Wszystkie cztery pochodzą z zapisu, żadne z eksportu wyników. Dwadzieścia decyzji wystarcza tu dlatego, że nie szacujemy żadnego wskaźnika — szukamy wzorca bez wyjątków; gdyby opóźnienie występowało tylko w części przypadków, obowiązywałyby liczebności z rachunku kalibracji z artykułu 10.1.
Ten rachunek rozstrzyga jedną rzecz i rozstrzyga ją mocno: czy odejście od własnego warunku jest regularnością, czy zdarzeniem jednorazowym. Jeżeli warunek wystąpił kilkanaście razy na dwadzieścia decyzji i za każdym razem działanie nastąpiło z opóźnieniem, a w oknie opóźnienia przybywało argumentów, których przed wejściem nie było, to jest fakt z zapisu i nie potrzebuje żadnej etykiety, żeby był niepokojący. Odrzuca też dwa z trzech konkurencyjnych wyjaśnień. Nieostro sformułowany warunek przestaje wchodzić w grę, bo warunek zapisany w formie obserwowalnej albo daje się rozstrzygnąć, albo nie daje się rozstrzygnąć nigdy, a to widać we wszystkich dwudziestu wpisach naraz, nie tylko w tych stratnych. Odpada również nieobecność przy terminalu: trader nieobecny nie dopisuje uzasadnień, a czwarte pole liczy właśnie te dopiski — jeżeli w oknie opóźnienia argumentów przybywa, ktoś przy zapisie w tym czasie był.
Czego nie rozstrzyga. Nie rozstrzyga, który mechanizm to zrobił, i nie warto udawać, że rozstrzyga. Przybywanie argumentów pasuje do asymetrii doboru dowodów, ale pasuje również do niechęci do realizowania straty: kto nie chce zamknąć pozycji na minusie, też zapisuje powody, tyle że argumenty są wtedy skutkiem decyzji o czekaniu, a nie jej przyczyną. Eksport z platformy i własne notatki zawierają kolejność wpisów, a nie kolejność przyczynową, więc tych dwóch przebiegów nie rozdzielają. Z czterech wyjaśnień, które przy Przebiegu B wchodziły w grę, zostają więc dwa i tyle da się z tego materiału wycisnąć.
Wniosek jest więc węższy niż nazwa, którą chciałoby się postawić, i celowo go nie rozszerzam. Na podstawie własnego zapisu trader może orzec, że proces jest naruszany systematycznie — i to wystarcza do działania, bo reguła naprawiająca jest przy obu mechanizmach ta sama: warunek rozstrzygalny, zapisany przed wejściem, wykonywany bez okna na dopisywanie. Nie może natomiast orzec, że przyczyną był błąd potwierdzenia. Kto chce znać drugą z dwóch pozostałych możliwości od środka, znajdzie ją opisaną w artykule o psychologii strat; rozdzielenia obu ten artykuł nie dostarcza, bo na podstawie samego zapisu transakcyjnego rozdzielić się ich nie da.
11. Zestawienie i czego ten artykuł nie rozstrzyga
Zestawienie poniżej ma trzy kolumny robocze i żadnej z kosztami. Kolumna z prostszym wyjaśnieniem jest tam nie dla równowagi, tylko dlatego, że w większości przypadków to ona okazuje się właściwa.
Wierszy jest dziewięć, a mechanizmów siedem, i nie jest to niezgodność. Nadmierna pewność oraz heurystyka dostępności zostawiają po dwa różne ślady w zapisie, a tabela porządkuje materiał według śladu, nie według nazwy mechanizmu — bo przy przeglądzie wpisów zaczyna się od tego, co widać, a nie od tego, jak się to nazywa. Wiersze rozszczepione noszą wspólny przedrostek, więc przypisanie ich do jednego mechanizmu daje się odczytać z samej tabeli.
| Zniekształcenie | Co widać w zleceniach i zapisie | Prostsze wyjaśnienie tego samego | Sygnał na serii decyzji |
|---|---|---|---|
| Błąd potwierdzenia | Uzasadnienia utrzymania pozycji powstają po wejściu; więcej źródeł sprawdzanych po niż przed | Warunek unieważnienia był sformułowany nieostro i naprawdę nie dało się orzec, czy wystąpił — albo zadziałała niechęć do zamknięcia pozycji ze stratą, dająca ten sam odstęp i te same dopiski (psychologia strat) | W oknie między wystąpieniem warunku a działaniem systematycznie przybywa uzasadnień, których nie było w zapisie sprzed decyzji. Ten sygnał odróżnia naruszenie procesu od jego braku, ale obu mechanizmów nie rozdziela — nie robi tego ani sam odstęp, ani przyrost uzasadnień (sekcja 10) |
| Nadmierna pewność: precyzja | Prognoza w postaci jednej wartości, brak scenariusza alternatywnego | Format zapisu wymusza jedną liczbę i nie ma pola na przedział | Deklaracje skupione w jednym przedziale niezależnie od sytuacji |
| Nadmierna pewność: rozjazd deklaracji z trafnością | Deklarowana pewność nie różnicuje wyników | Przedziały deklaracji różnią się setupem, instrumentem albo porą sesji — porównywane są różne rzeczy | Udział trafień płaski w kolejnych przedziałach przy rosnącej deklaracji |
| Zakotwiczenie | Uzasadnienia modyfikacji odwołują się do ceny wejścia; zlecenia obronne w równych odległościach od niej | Poziom rzeczywiście ma znaczenie strukturalne i zbiega się z ceną wejścia | Ta sama liczba wraca w uzasadnieniach kolejnych decyzji na różnych instrumentach |
| Dostępność: świeżość | Zmiana reguły wkrótce po serii strat, bez wskazania warunku zapisanego wcześniej | Warunki rynkowe faktycznie się zmieniły i dawne obserwacje przestały opisywać obecny stan | Data zmiany reguły systematycznie w ciągu doby po stracie |
| Dostępność: wyrazistość zdarzenia | Unikanie instrumentu albo sytuacji po jednym spektakularnym zdarzeniu | Zdarzenie rzeczywiście zmieniło warunki handlu tym instrumentem | Rezygnacje skupione wokół zdarzeń opisywanych w mediach, nie wokół zdarzeń z własnego zapisu |
| Złudzenie gracza | Wielkość pozycji albo odstęp do kolejnej decyzji zmienia się wraz z długością serii | Decyzje nie były niezależne — kilka zleceń to jeden zakład w kilku przebraniach | Korelacja między długością bieżącej serii a odchyleniem od wielkości zapisanej w planie |
| Pewność wsteczna | Notatka „było widać" bez zapisu sprzed decyzji | Informacja rzeczywiście pojawiła się później i wtedy zmieniła obraz | Udział wpisów wypełnianych po zamknięciu pozycji |
| Ślepa plamka | Nazwy zniekształceń pojawiają się w komentarzach do cudzych decyzji i we własnych podsumowaniach po zamknięciu pozycji, nie w polu wypełnianym przed zleceniem | Pola sprzed decyzji są po prostu niewypełniane, niezależnie od treści — brak nawyku zapisu, a nie asymetria oceny | Udział wpisów, w których jakąkolwiek nazwę zapisano przed decyzją, bliski zeru przy wielu nazwach zapisanych po niej |
Zadanie na najbliższe dziesięć decyzji
Przez dziesięć kolejnych decyzji zapisz przed każdą jedno zdanie: informację, która — gdyby się pojawiła — kazałaby ci uznać hipotezę za obaloną. Nie ogólnik, tylko coś, o czym da się orzec, czy wystąpiło. Po dziesiątej decyzji policz dwie liczby: w ilu przypadkach ta informacja wystąpiła i w ilu z nich cokolwiek zrobiłeś. To wszystko. Zadanie nie mierzy, czy jesteś podatny na błąd potwierdzenia, i niczego nie obiecuje w sprawie wyników — sprawdza wyłącznie, czy twoje warunki unieważnienia są w ogóle sformułowane tak, żeby mogły wystąpić.
Czego ten artykuł nie rozstrzyga
Nie rozstrzyga, które z opisanych zniekształceń działa u konkretnej osoby — na to nie ma metody poza obserwacją własnego zapisu na serii decyzji, a i wtedy odpowiedź jest przybliżona. Nie rozstrzyga też, czy naprawienie procesu poprawi wynik: procedura zmniejsza liczbę decyzji podejmowanych poza ustalonymi warunkami i to jest jedyna rzecz, którą można zmierzyć. Poprawa wyniku od tego nie zależy w prosty sposób, bo zależy przede wszystkim od tego, czy sama reguła ma podstawy.
Zostaje pytanie, od którego zaczyna się kolejna część kursu: skoro wynik pojedynczej transakcji nie mówi, czy decyzja była dobra, to co właściwie mówi — i według jakich kryteriów oceniać proces, kiedy rezultat jest już znany. Zajmuje się tym artykuł o wyniku i procesie decyzyjnym.
FAQ — Pułapki poznawcze tradera
Czy da się usunąć zniekształcenia poznawcze?
Po czym poznać, że to zniekształcenie, a nie zwykły błąd albo szum?
Czy nadmierna pewność to to samo co pewność siebie?
Czy „gorąca ręka" istnieje?
Ile wpisów potrzeba, żeby zobaczyć własną kalibrację?
Czy trzymanie stratnej pozycji to zawsze zniekształcenie?
Źródła i bibliografia
- Tversky A., Kahneman D., „Judgment under Uncertainty: Heuristics and Biases", Science, 185(4157), 1974, s. 1124–1131. Zakotwiczenie i dostosowanie; eksperyment laboratoryjny z kołem fortuny, stawka hipotetyczna. Wielkość efektu: mediany oszacowań 25% i 45% przy kotwicach odpowiednio 10 i 65, przy jawnie losowym pochodzeniu kotwicy i przy pełnej wiedzy uczestników o tym pochodzeniu.
- Tversky A., Kahneman D., „Availability: A heuristic for judging frequency and probability", Cognitive Psychology, 5(2), 1973, s. 207–232. Seria eksperymentów laboratoryjnych o hipotetycznej stawce; populacja: uczestnicy badań uniwersyteckich; zmienna zależna: oceniana częstość zdarzeń. Najczęściej przywoływany eksperyment z tej pracy dotyczy pozycji liter: uczestnicy rozstrzygali, czy w typowym tekście angielskim jest więcej słów zaczynających się na daną spółgłoskę, czy słów mających ją na trzeciej pozycji, i większość wskazywała pozycję pierwszą — także dla liter, które w rzeczywistości występują częściej na trzeciej. Kierunek efektu: systematyczne zawyżanie częstości tej klasy zdarzeń, której przykłady przychodzą na myśl łatwiej.
- Wason P.C., „On the failure to eliminate hypotheses in a conceptual task", Quarterly Journal of Experimental Psychology, 12(3), 1960, s. 129–140. Zadanie z ciągiem 2-4-6; uczestnicy testowali hipotezę wyłącznie przykładami zgodnymi z nią. Badanie laboratoryjne na studentach, stawka hipotetyczna. Kierunek efektu: większość uczestników ogłaszała regułę, nie wykonawszy ani jednej próby zdolnej ją obalić.
- Nickerson R.S., „Confirmation Bias: A Ubiquitous Phenomenon in Many Guises", Review of General Psychology, 2(2), 1998, s. 175–220. Przegląd literatury; rozdzielenie selektywnego wyszukiwania, interpretacji i zapamiętywania.
- Moore D.A., Healy P.J., „The trouble with overconfidence", Psychological Review, 115(2), 2008, s. 502–517. Przegląd wraz z badaniami własnymi; rozdzielenie trzech form nadmiernej pewności i wykazanie, że w zadaniach trudnych i łatwych zachowują się odmiennie.
- Barber B.M., Odean T., „Trading Is Hazardous to Your Wealth: The Common Stock Investment Performance of Individual Investors", The Journal of Finance, 55(2), 2000, s. 773–806. 66 465 gospodarstw domowych, amerykański dom maklerski dyskontowy, akcje zwykłe, 1991–1996; gospodarstwa o najwyższym obrocie około 11,4% rocznie netto, przeciętne gospodarstwo około 16,4%, najmniej aktywne około 18,5%, rynek około 17,9%. Nadmierna pewność jest w tej pracy interpretacją autorów, a nie zmienną mierzoną.
- Northcraft G.B., Neale M.A., „Experts, amateurs, and real estate: An anchoring-and-adjustment perspective on property pricing decisions", Organizational Behavior and Human Decision Processes, 39(1), 1987, s. 84–97. Dwie grupy uczestników — zawodowi pośrednicy obrotu nieruchomościami i studenci — wyceniały ten sam rzeczywisty dom po jego obejrzeniu; jedyną manipulowaną informacją była cena ofertowa. Wyceny obu grup przesuwały się wraz z nią, przy czym pośrednicy w większości nie wskazywali jej wśród przesłanek swojej wyceny.
- Fischhoff B., „Hindsight ≠ foresight: The effect of outcome knowledge on judgment under uncertainty", Journal of Experimental Psychology: Human Perception and Performance, 1(3), 1975, s. 288–299. Populacja: studenci; zadanie laboratoryjne, stawka hipotetyczna. Uczestnicy szacowali prawdopodobieństwo czterech możliwych zakończeń opisanego wydarzenia historycznego; poinformowanie o rzeczywistym zakończeniu podnosiło przypisywane mu prawdopodobieństwo mimo instrukcji, by oceniać bez tej wiedzy.
- Gilovich T., Vallone R., Tversky A., „The hot hand in basketball: On the misperception of random sequences", Cognitive Psychology, 17(3), 1985, s. 295–314. Praca łączy sondaż wśród kibiców, analizę zapisów rzutów z gry i rzutów wolnych zawodowych zespołów oraz kontrolowany eksperyment strzelecki z zawodnikami uczelnianymi. Kierunek wyniku: w żadnej z tych analiz nie stwierdzono dodatniej zależności między trafieniem a trafieniem następnym — stąd klasyczne podważenie wiary w passę.
- Miller J.B., Sanjurjo A., „Surprised by the Hot Hand Fallacy? A Truth in the Law of Small Numbers", Econometrica, 86(6), 2018, s. 2019–2047. Wykazanie obciążenia w metodzie szacowania użytej w pracy z 1985 roku i ponowna analiza tych samych danych. Odwrócenie wniosku dotyczy kontrolowanego eksperymentu z tamtej pracy, a nie danych meczowych.
- Pronin E., Lin D.Y., Ross L., „The Bias Blind Spot: Perceptions of Bias in Self Versus Others", Personality and Social Psychology Bulletin, 28(3), 2002, s. 369–381. Seria badań na studentach amerykańskiego uniwersytetu; uczestnicy przypisywali sobie mniejszą podatność na kolejne zniekształcenia poznawcze niż przeciętnemu rodakowi, również po zapoznaniu się z opisem mechanizmu.
- Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA), decyzja o tymczasowej interwencji produktowej dotyczącej kontraktów na różnicę, 2018, wraz z późniejszymi przedłużeniami i przepisami krajowymi wprowadzającymi obowiązek ujawniania udziału tracących rachunków detalicznych. Zakres 74–89% pochodzi z materiałów z tamtego okresu i dotyczy zdefiniowanych dostawców oraz okresów; nie jest wielkością uniwersalną ani wyjaśnieniem przyczyn strat.
- Klein G., „Performing a Project Premortem", Harvard Business Review, wrzesień 2007. Literatura praktyczna; źródło techniki, nie dowód jej skuteczności.
- Croson R., Sundali J., „The Gambler's Fallacy and the Hot Hand: Empirical Data from Casinos", Journal of Risk and Uncertainty, 30(3), 2005, s. 195–209. Analiza nagrań z gry w ruletkę w kasynie w Reno; udział zakładów na kolor przeciwny rósł wraz z długością serii jednego koloru. Realne stawki, znany rozkład, próby niezależne.
Liczebność próby podaję wyłącznie tam, gdzie ją zweryfikowałem w pracy źródłowej — jest to jedna pozycja, Barber i Odean (66 465 gospodarstw domowych). Przy pozostałych badaniach empirycznych podaję kierunek efektu, a populację, zadanie i rodzaj stawki tam, gdzie mam je z pracy źródłowej; brakujące pola oznaczam wprost, zamiast uzupełniać je z pamięci — rodzaju stawki nie podaję przy pozycjach [5], [7], [9] i [11], populacji przy [1] i [5], a zadania przy [5]. Liczebności nie przepisuję z drugiej ręki nigdzie; określenie „seria eksperymentów" nie jest jej zamiennikiem i nie wolno z niego wnioskować o rzędzie wielkości próby. Kto potrzebuje tej liczby do oceny wagi wyniku, znajdzie ją w pracy oryginalnej — sygnatury powyżej są kompletne. Rachunki w tym artykule policzono samodzielnie: przedziały dla udziału trafień metodą Wilsona przy założeniu niezależnych prób; prawdopodobieństwa serii strat przywołane z artykułu o niepewności metodą łańcucha Markowa ze stanem odpowiadającym bieżącej długości serii, z kontrolą symulacyjną na 400 000 powtórzeniach przy ziarnie 20260810 (zgodność obu metod do 0,09 punktu procentowego); wartość 5/12 dla średniego udziału trafień po trafieniu w ciągu trzech rzutów wyliczona przez wyliczenie wszystkich ośmiu ciągów. Wszystkie wartości oznaczone jako ilustracyjne służą pokazaniu mechanizmu i nie pochodzą z rachunku żadnego tradera.
Twój postęp w kursie
Oznacz lekcję po zapoznaniu się z materiałem. Samo otwarcie lub przewinięcie strony nie oznacza ukończenia; oznaczenie nie jest wynikiem egzaminu.