BTC284,6k zł2,48%
ETH9,02k zł3,82%
XRP4,87 zł8,32%
LTC192 zł3,29%
BCH825 zł1,70%
DOT3,56 zł4,54%

Wynik transakcji a jakość procesu decyzyjnego — jak oceniać decyzje niezależnie od rezultatu

Dwie transakcje z tego samego tygodnia. Pierwsza: wejście zgodne z zapisanym warunkiem, zlecenia obronne ustawione przed kliknięciem, cena zawraca piętnaście pipsów przed celem — strata. Druga: wejście minutę przed publikacją danych, bez sprawdzenia kalendarza i bez stop lossa — trzysta dolarów zysku. Po pierwszej trader zmienia ustawienia. Po drugiej nie zmienia nic. Obie oceny są odwrócone i obie zostały wystawione tym samym kryterium: rezultatem. W poprzednim artykule (10.3) opisaliśmy błędy poznawcze, które wpływają na wybór. Ten jest o tym, co robi z oceną wyboru sama znajomość jego zakończenia — i jak zbudować kryteria, które da się sprawdzić, zanim zakończenie będzie znane.

Cztery kombinacje procesu i wyniku — najkosztowniejsza jest ta, w której zysk przychodzi wbrew własnym regułom.
Najważniejsze w 60 sekund
  • Błąd wyniku to zmiana oceny decyzji po poznaniu jej rezultatu — ta sama decyzja, ta sama informacja dostępna w chwili wyboru, wyższa nota, gdy przypadkiem skończyła się dobrze (Baron i Hershey, 1988)
  • Pewność wsteczna psuje przegląd historii — po poznaniu zakończenia ruch wydaje się przewidywalny, a pamięć podstawia przekonanie, którego przed decyzją nie było (Fischhoff, 1975)
  • Najgroźniejszy jest zysk osiągnięty wbrew własnym regułom — nagroda przychodzi natychmiast, koszt jest odroczony i rozłożony, więc zachowanie zostaje powtórzone
  • Jedyna warstwa zapisu odporna na oba błędy powstaje przed kliknięciem — warunek wejścia, stopień przekonania i poziom wyjścia, z godziną wcześniejszą niż otwarcie pozycji
  • Kryterium oceny procesu musi dać się rozstrzygnąć bez zaglądania do wyniku — pięć pytań o zgodność, każde z odpowiedzią „tak" albo „nie"
  • Ocena wykonania i ocena reguł to dwie różne pętle — pierwsza działa co tydzień na kilkunastu decyzjach, druga wymaga setek transakcji i należy do działu 8

1. Dwie transakcje, cztery możliwe oceny

Zacznijmy od pierwszej z nich. Otwierasz long EUR/USD na 1.0820, po odbiciu od strefy popytu opisanej w katalogu setupów. Stop loss na 1.0780, cel na 1.0900 — oba ustawione przed kliknięciem, ryzyko na poziomie zapisanym wcześniej w planie. Cena idzie na północ, dochodzi do 1.0895 i zawraca. Piętnaście pipsów przed celem. Wraca do 1.0780 i wychodzisz po stopie.

Czy to była zła decyzja?

Nie. To była decyzja podjęta według warunku, który obowiązywał przed wejściem, z ryzykiem ograniczonym w sposób zaplanowany wcześniej. Fakt, że do celu zabrakło piętnastu pipsów, nie zmienia niczego w informacjach, którymi dysponowałeś, klikając. Zmienia wyłącznie rezultat — a rezultat pojedynczej transakcji jest jednym losowaniem z rozkładu, nie oceną trafności wyboru.

Druga transakcja z tego samego tygodnia. Piątek, 14:25, pięć minut przed publikacją danych z rynku pracy. Nie sprawdzasz kalendarza. Wchodzisz long GBP/USD na formacji świecowej z piętnastominutowego wykresu, bez zlecenia obronnego, w pozycji większej niż ta, którą przewiduje twój plan. Dane wychodzą słabe dla dolara, funt idzie w górę o sześćdziesiąt pipsów, zamykasz z zyskiem trzystu dolarów.

Czy to była dobra decyzja?

Też nie. Warunek wejścia nie został sprawdzony, wielkość pozycji nie wynikała z reguły, a pozycja bez zlecenia obronnego nie ma zdefiniowanego ryzyka — nie da się powiedzieć, ile mogłeś stracić, bo nie istniał poziom, na którym wychodzisz. Gdyby dane wypadły odwrotnie, jedynym ogranicznikiem straty byłby moment, w którym zdążyłbyś zareagować ręcznie. Zysk nie jest tu dowodem niczego poza tym, że rozkład ma dwie strony i tym razem trafiłeś na korzystną.

Macierz jakości procesu i wyniku transakcji Cztery prostokąty ułożone w dwie kolumny i dwa wiersze. Kolumny opisują wynik: lewa zysk, prawa stratę. Wiersze opisują proces: górny zgodny z planem, dolny niezgodny. Kwadrant pierwszy, lewy górny na zielonym tle, to proces zgodny i wynik dodatni, ocena procesu pozytywna, a wynik jej nie zmienia. Kwadrant drugi, prawy górny na żółtym tle, to proces zgodny i wynik ujemny, ocena nadal pozytywna, opisany jako najczęściej mylnie karany. Kwadrant trzeci, lewy dolny na jasnoczerwonym tle, to proces niezgodny i wynik dodatni, ocena negatywna, opisany jako najtrudniejszy do rozpoznania. Kwadrant czwarty, prawy dolny na ciemniejszym czerwonym tle, to proces niezgodny i wynik ujemny, ocena negatywna, jedyny czytelny sam z siebie. Pod macierzą szara belka z podpisem, że ocena procesu zapisana w wierszach powstaje bez znajomości kolumny. WYNIK Zysk (+) Strata (−) PROCES Zgodny Niezgodny KWADRANT 1 Proces zgodny, wynik dodatni Ocena procesu: pozytywna Wynik nie zmienia tej oceny KWADRANT 2 Proces zgodny, wynik ujemny Ocena procesu: pozytywna Najczęściej mylnie karany KWADRANT 3 Proces niezgodny, wynik dodatni Ocena procesu: negatywna Najtrudniejszy do rozpoznania KWADRANT 4 Proces niezgodny, wynik ujemny Ocena procesu: negatywna Jedyny czytelny sam z siebie Ocena procesu (wiersze) powstaje bez znajomości kolumny.
Cztery kombinacje jakości procesu i wyniku. Kolumna „wynik" nie wchodzi do oceny wiersza — kryteria oceny procesu muszą dać się sprawdzić także wtedy, gdy rezultat jeszcze nie jest znany.
KwadrantPrzykład ilustracyjnyOcena i jej uzasadnienie
1. Proces zgodny, wynik dodatniWarunek wejścia spełniony i zapisany przed kliknięciem, poziomy wyjścia ustawione, cel osiągnięty bez ingerencji w pozycjęPozytywna. Rezultat jej nie podnosi — byłaby identyczna, gdyby cena zawróciła piętnaście pipsów wcześniej
2. Proces zgodny, wynik ujemnyTa sama transakcja, tyle że cena zawraca przed celem i wychodzi po stopiePozytywna, bez zmian. To kwadrant, w którym najczęściej zapada decyzja o zmianie reguł — zwykle bez podstaw, bo pojedyncza obserwacja nic o nich nie mówi
3. Proces niezgodny, wynik dodatniWejście bez sprawdzenia kalendarza, pozycja większa niż w planie, brak zlecenia obronnego — zysk po publikacji danychNegatywna. Rezultat wzmacnia zachowanie, którego nie da się powtarzać bezpiecznie, i nie zostawia po sobie żadnego sygnału ostrzegawczego
4. Proces niezgodny, wynik ujemnyWejście po ruchu, bez warunku z katalogu, ze stopem przesuniętym w trakcie trwania pozycjiNegatywna. Jedyny kwadrant, w którym obie oceny się zgadzają — i właśnie dlatego najmniej pouczający

Te dwie transakcje mieszczą się w kwadrantach 2 i 3 tej macierzy. Kwadrant 4 rozpoznaje się bez trudu: złamałeś regułę i zapłaciłeś, wniosek narzuca się sam. Kwadrant 1 też nie sprawia kłopotu. Problem jest w pozostałych dwóch — bo tam ocena wystawiona wynikiem jest odwrotna niż ocena wystawiona procesem, a wynik jest widoczny natychmiast, natomiast proces trzeba było opisać wcześniej, żeby dało się do niego wrócić.

Kwadrant 3 jest najkosztowniejszy dydaktycznie, i nie dlatego, że kończy się stratą — kończy się zyskiem. Zachowanie, które przyniosło nagrodę, zostaje powtórzone. Nagroda przyszła natychmiast i była wyraźna; koszt, czyli rozkład wyników przy pominiętym zleceniu obronnym, jest odroczony, rozłożony na wiele przyszłych transakcji i przez większość z nich niewidoczny. Trader nie powtarza tego zachowania dlatego, że jest nieostrożny. Powtarza je, bo dostał dokładnie taką informację zwrotną, jakiej wymaga uczenie się przez konsekwencje — tyle że informacja była fałszywa.

Zgodność z procesem nie jest tym samym co przewaga. Trader może mieć wzorowo prowadzony proces i zestaw reguł bez przewagi — wtedy karta oceny procesu będzie pełna piątek, a rachunek będzie się kurczył. Zgodność jest warunkiem koniecznym uczciwej oceny reguł, nie warunkiem wystarczającym ich opłacalności. Odpowiedź na pytanie, czy same reguły mają sens, należy do artykułu 8.2 i nie da się jej zastąpić lepszą dyscypliną wykonania.

Odwrotne przegięcie jest równie kosztowne. Zdanie „wynik nie ma znaczenia" jest fałszywe: wynik jest informacją, tylko o czym innym, niż się wydaje, i wymaga innej liczby obserwacji. Do tego wrócimy w sekcji 8, gdzie pokazuję sytuację, w której rezultat mówi o procesie bardzo dużo.

2. Błąd wyniku — ocena decyzji przez jej rezultat

Zjawisko ma nazwę i ma badanie. Błąd wyniku (outcome bias) to zmiana oceny jakości decyzji pod wpływem informacji o jej rezultacie, przy niezmienionej informacji dostępnej w chwili wyboru. Nie chodzi o to, że po fakcie wiemy więcej — chodzi o to, że ta sama decyzja, opisana identycznie, dostaje inną notę tylko dlatego, że dopisano do niej inne zakończenie.

Metryczka badania. Jonathan Baron i John Hershey, „Outcome bias in decision evaluation", Journal of Personality and Social Psychology, 1988, 54(4), 569–579[1]. Seria eksperymentów, w których uczestnicy oceniali jakość decyzji opisanych w krótkich scenariuszach — medycznych (zgoda na operację o znanym ryzyku) oraz hazardowych (zakład o znanym rozkładzie wypłat). Manipulowano wyłącznie zakończeniem: opis decyzji, dostępne informacje i prawdopodobieństwa pozostawały te same. Uczestnicy: studenci i osoby dorosłe rekrutowane w Stanach Zjednoczonych; stawki w większości hipotetyczne. Wynik: ta sama decyzja była oceniana wyżej wtedy, gdy przypadkiem skończyła się dobrze — także wtedy, gdy oceniający wprost deklarowali, że wynik nie powinien wpływać na ocenę. Ograniczenia: to eksperyment laboratoryjny na scenariuszach opisowych, nie badanie traderów; przenoszę z niego mechanizm oceny, nie wielkość efektu ani jego skalę na rynku — [EKSTRAPOLACJA].

Warto zauważyć, czego ta definicja nie obejmuje, bo w tekstach o tradingu pod tę samą nazwę wpycha się trzy różne rzeczy.

To nie jest wnioskowanie z małej próby. Ocenianie zestawu reguł po trzech transakcjach zamiast po dwustu to problem mocy statystycznej, opisany jako prawo małych liczb przez Amosa Tversky'ego i Daniela Kahnemana w 1971 roku[4] — respondentami byli tam zawodowi badacze, a i tak systematycznie przeceniali powtarzalność wyników uzyskanych na małych próbach. Mechanizm opisuje artykuł 10.1. Można popełniać oba błędy naraz i zwykle tak się dzieje, ale przeciwśrodki są różne: na mały zbiór pomaga czekanie z wnioskiem, na błąd wyniku czekanie nie pomaga w ogóle.

To nie jest racjonalna zmiana przekonania. Jeżeli po transakcji dowiadujesz się czegoś, czego wcześniej nie dało się wiedzieć — że instrument ma w tej porze dnia inną charakterystykę, że twój warunek wejścia był zdefiniowany niejednoznacznie — aktualizacja jest poprawna. Kryterium jest proste: czy nowa informacja dotyczy reguły, czy tylko rezultatu.

To nie jest efekt świeżości. Nadmierne ważenie ostatnich obserwacji (recency bias) dotyczy tego, które dane bierzesz pod uwagę. Błąd wyniku dotyczy tego, według jakiego kryterium je oceniasz. Katalog samych błędów poznawczych prowadzi artykuł 10.3.

W literaturze praktycznej ten sam błąd bywa nazywany resultingiem — termin spopularyzowała Annie Duke, pokerzystka i autorka książki o decyzjach w niepewności[7]. Nazwa jest wygodna i dobrze się przyjęła, ale trzeba oznaczyć rejestr: to pojęcie z poradnika, nie wynik badania. Popularność terminu nie jest dowodem niczego — dowodem jest praca Barona i Hersheya, a nie liczba osób powtarzających slogan.

3. Pewność wsteczna — dlaczego wczorajszy wykres jest złym nauczycielem

Błąd wyniku ma młodszego brata, który psuje naukę z historii jeszcze skuteczniej. Pewność wsteczna (hindsight bias) to systematyczne zawyżanie, po poznaniu rezultatu, przekonania, że rezultat ten był do przewidzenia — łącznie z fałszywym wspomnieniem, że przewidywało się go wcześniej.

Metryczka badania. Baruch Fischhoff, „Hindsight ≠ foresight: The effect of outcome knowledge on judgment under uncertainty", Journal of Experimental Psychology: Human Perception and Performance, 1975, 1(3), 288–299[2]. Uczestnikom (studenci) przedstawiano opisy zdarzeń historycznych i przypadków klinicznych o niepewnym zakończeniu i proszono o oszacowanie prawdopodobieństwa kilku możliwych rozwiązań. Części osób podawano wcześniej, jak sprawa się skończyła. Wynik: grupy poinformowane o zakończeniu przypisywały mu wyraźnie wyższe prawdopodobieństwo — także wtedy, gdy proszono je, aby oceniały tak, jakby zakończenia nie znały. Status: efekt był wielokrotnie odtwarzany; metaanaliza Guilbault i współpracowników z 2004 roku objęła ponad dziewięćdziesiąt badań i potwierdziła jego istnienie, wskazując jednocześnie, że przeciętna wielkość efektu jest niewielka i zależy od sposobu pomiaru[3]. Ograniczenia: laboratorium, zadania opisowe, brak stawek finansowych — [EKSTRAPOLACJA] na trading dotyczy mechanizmu, nie skali.

Przejaw transakcyjny jest banalny i dlatego groźny. Otwierasz wykres z zeszłego tygodnia. Widzisz wybicie, korektę, kontynuację. Wszystko jest na miejscu, każdy poziom w miejscu, w którym powinien być. Trudność polega na tym, że patrzysz na wykres, którego prawa krawędź już nie istnieje. W czwartek o 11:40 ten sam wykres kończył się w połowie świecy, obok niego stały dwa inne scenariusze, a warunek wejścia albo był spełniony, albo nie — i tego, który był wtedy widoczny, po fakcie nie da się odtworzyć z pamięci, bo pamięć została nadpisana zakończeniem.

Ten sam wykres, dwa odczyty. Czwartek, 11:38. Cena testuje strefę po raz drugi w ciągu dwóch godzin, wyższy interwał pozostaje w trendzie spadkowym, za czterdzieści minut publikacja danych o średnim znaczeniu. W grze są co najmniej trzy scenariusze: odbicie od strefy, przebicie z kontynuacją, konsolidacja do publikacji. Warunek z katalogu jest spełniony dla pierwszego z nich. Piątek, 18:00, ta sama świeca — teraz w środku wykresu. Widać, że strefa się utrzymała, a ruch dotarł wyżej, niż zakładał cel. Drugi odczyt jest prawdziwy i bezużyteczny do oceny decyzji: nie zawiera informacji o tym, co było widoczne o 11:38, tylko o tym, co się z niej wyłoniło. Pytanie, które w piątek ma sens, brzmi inaczej — czy warunek z katalogu rzeczywiście był w czwartek spełniony. Odpowiedzi na nie nie ma na wykresie. Jest w zapisie sprzed decyzji albo nie ma jej wcale.

Stąd bierze się zdanie, które w przeglądzie tygodnia pojawia się najczęściej: „przecież to było oczywiste". Nie było. Było jednym z kilku scenariuszy, które w tamtym momencie wyglądały porównywalnie, a stało się oczywiste dopiero po dorysowaniu prawej strony wykresu.

Pewności wstecznej nie należy mylić ze zwykłą wiedzą nabytą później. Jeżeli po dwustu transakcjach zauważasz, że twój warunek wejścia zachowuje się inaczej w pierwszej godzinie sesji, to jest wniosek z danych, a nie złudzenie — pod warunkiem że nie twierdzisz, iż wiedziałeś o tym przed zebraniem danych. Granica przebiega dokładnie tam: między „teraz wiem" a „wiedziałem".

Kontrola jest jedna i jest mechaniczna: zapis sprzed poznania wyniku. Nie lepsza pamięć, nie większa uważność, nie postanowienie, że tym razem będzie się uczciwym wobec siebie. Zapis. O tym jest następna sekcja.

4. Samoatrybucja — zysk mój, strata rynku

Trzeci mechanizm nie zniekształca oceny pojedynczej decyzji, tylko rozliczenie z całej serii. Samoatrybucja to asymetria w przypisywaniu przyczyn: sukcesy tłumaczy się czynnikami wewnętrznymi (umiejętność, przygotowanie, wyczucie), porażki zewnętrznymi (rynek, broker, wiadomość, pech).

Metryczka badania. Amy Mezulis, Lyn Abramson, Janet Hyde i Benjamin Hankin, „Is there a universal positivity bias in attributions?", Psychological Bulletin, 2004, 130(5), 711–747[5]. Metaanaliza obejmująca 266 badań nad asymetrią atrybucji. Wynik: przeciętna asymetria jest duża (d ≈ 0,96), ale silnie zróżnicowana między grupami wiekowymi, kulturami i typami zadań — czyli jest to prawidłowość grupowa, a nie stała opisująca każdą osobę. Zastrzeżenie: już Dale Miller i Michael Ross w przeglądzie z 1975 roku pokazali, że część tej asymetrii da się wyjaśnić sposobem przetwarzania informacji, a nie obroną własnego wizerunku[6]. Spór o mechanizm nie jest rozstrzygnięty; obserwacja samego wzorca jest dobrze udokumentowana. Populacje: w większości nietradingowe — [EKSTRAPOLACJA].

Skutek dla tradera jest arytmetyczny, nie moralny. Jeżeli zyski trafiają na konto „umiejętność", a straty na konto „warunki", to po serii kilkudziesięciu transakcji obraz własnego procesu jest przekrzywiony w jedną stronę, niezależnie od tego, jak wyglądał proces. Rośnie przy tym rozbieżność między deklarowaną a rzeczywistą trafnością, czyli to, co w artykule 10.3 opisano jako złą kalibrację — a nie zwykła nadmierna pewność.

Uwaga na drugą stronę tej samej monety: zdanie „każdą stratę bierz na siebie" nie jest przeciwśrodkiem, tylko odwróceniem błędu. Część strat rzeczywiście pochodzi z warunków, na które nie miałeś wpływu, i przypisywanie ich sobie zniekształca rozliczenie tak samo mocno. Przeciwśrodkiem nie jest surowość wobec siebie, tylko kryterium ustalone wcześniej niż zdarzenie, które ma oceniać.

5. Zapis przed decyzją — jedyna warstwa, której wynik nie zmienia

Wszystkie trzy opisane mechanizmy mają wspólną cechę: uruchamiają się w momencie, w którym rezultat jest już znany. Dopóki nie jest, nie ma czego zniekształcać. To jest cała podstawa metody — i zarazem jedyny powód, dla którego dziennik prowadzony wyłącznie po zamknięciu pozycji nie rozwiązuje problemu, tylko go dokumentuje.

Zapis decyzji ma trzy warstwy czasu: to, co powstało przed kliknięciem, to, co zostało zapisane w trakcie trwania pozycji, i to, co dopisano po poznaniu wyniku. Pełną konstrukcję dziennika opartego na tym podziale — komplet pól, kody naruszeń i protokół przeglądu — opisuje artykuł 10.8; tutaj potrzebna jest z niej jedna rzecz.

Warstwa pierwsza jest jedyną, której wynik nie może zmienić, bo powstała, zanim wynik istniał. Ten sam komplet informacji spisany po zamknięciu pozycji jest już rekonstrukcją: stopień przekonania zostanie dopasowany do tego, co się wydarzyło, a uzasadnienie wejścia sformułowane tak, żeby pasowało do zakończenia. Nie dlatego, że trader kłamie. Dlatego, że pamięć rekonstruuje, a nie odtwarza.

Procedura: minimalny zapis przed decyzją. Trigger: zamiar złożenia zlecenia. Działanie: trzy pola — warunek wejścia, stopień przekonania w skali 1–10, poziom wyjścia — zapisane w dowolnym miejscu z automatycznym znacznikiem czasu, przed kliknięciem. Kryterium zakończenia: wpis istnieje i ma znacznik czasu wcześniejszy niż otwarcie pozycji; po tym wpis jest zamknięty i nie podlega edycji. Audyt: co tydzień porównujesz liczbę wpisów z liczbą pozycji w historii rachunku. Po czym poznasz, że nie działa: jeżeli po czterech tygodniach udział transakcji bez wpisu nie spada, problem nie leży w treści formularza, tylko w momencie i miejscu jego wypełniania. Co wtedy zrobić — i dlaczego dalsze skracanie formularza akurat wtedy nie pomaga — rozstrzyga procedura audytu wpisów w artykule 10.8.

Osobna uwaga o skalach. Stopień przekonania służy do porównywania własnych wpisów między sobą, a nie do pomiaru czegokolwiek — ograniczenia skal samoopisowych i pozorną precyzję, którą wprowadzają, omawia artykuł 10.8.

6. Karta oceny procesu — kryteria sprawdzalne bez znajomości wyniku

Jeżeli ocena ma być odporna na wszystko, co opisałem wyżej, musi spełniać jeden warunek: każde kryterium musi dać się rozstrzygnąć przez osobę, która nie wie, jak transakcja się skończyła. To jest cały test. Kryterium, które wymaga zajrzenia do kolumny z rezultatem, nie ocenia procesu.

Pięć pytań, które ten test przechodzą:

  1. Czy warunek wejścia był spełniony przed wejściem — według opisu z katalogu, a nie według uzasadnienia dopisanego później?
  2. Czy wielkość pozycji wynikała z reguły obowiązującej przed sesją? Sama reguła i jej poziom pochodzą z działu 9 — tutaj sprawdzasz wyłącznie, czy została zastosowana.
  3. Czy poziomy wyjścia były ustawione przed wejściem i czy zostały zmienione w trakcie pozycji?
  4. Czy decyzja zapadła w oknie czasowym, w którym wolno ci handlować według własnego planu?
  5. Czy przesłanki zostały udokumentowane przed kliknięciem?

Każde z tych pytań ma odpowiedź „tak" albo „nie" i każde da się sprawdzić z historii zleceń oraz z warstwy pierwszej zapisu. Żadne nie wymaga znajomości rezultatu. To jest różnica między kartą oceny procesu a subiektywną notą „ta transakcja była raczej dobra".

Czego ta ocena nie mówi. Po pierwsze — wystawia ją ta sama osoba, która podejmowała decyzję, więc jest danymi samoopisowymi, a nie pomiarem zewnętrznym. Po drugie — brak wpisu o naruszeniu nie oznacza, że naruszenia nie było; oznacza, że nie zostało zapisane, a najczęściej niezapisane są właśnie te wpisy, które najbardziej by się przydały. Po trzecie — wysoka zgodność nie przekłada się na wynik i nie należy jej tak przedstawiać: mówi tylko tyle, że reguły były wykonywane, więc da się je uczciwie ocenić. Po czwarte — kolejność ma znaczenie: kartę wypełnianą po zobaczeniu rezultatu należy traktować jako słabsze dane niż tę samą kartę wypełnioną wcześniej, i warto to w dzienniku odnotować.

Jest jeszcze jeden sposób oceniania procesu, który wygląda rozsądnie i jest pułapką. Kusi, żeby po pięćdziesięciu transakcjach podzielić je na zgodne i niezgodne z procesem, porównać wyniki obu grup i uznać różnicę za dowód, że proces działa. To jest ocenianie procesu wynikiem — czyli dokładnie ten błąd, przeciwko któremu cała ta metoda została zbudowana, tylko wykonany na poziomie grup zamiast pojedynczych transakcji.

Problem nie jest wyłącznie logiczny. Naruszenia nie zdarzają się losowo: częściej po serii strat, częściej w warunkach, w których każdy zestaw reguł radzi sobie gorzej, częściej pod koniec sesji i przy większej pozycji. Grupa „niezgodna" jest więc obciążona już w momencie powstania, a kierunek zależności bywa odwrotny od zakładanego — to seria strat może wywoływać naruszenia, a nie naruszenia serię strat. Przy dwóch grupach z pięćdziesięciu obserwacji nie da się tego rozstrzygnąć.

Metryką procesu, która nie odwołuje się do rezultatu, jest po prostu częstość naruszeń i jej rozkład w czasie: ile decyzji na dziesięć miało komplet pięciu odpowiedzi „tak", jak ta liczba zmienia się z tygodnia na tydzień, po jakich zdarzeniach spada. To pytania, na które odpowiedź nie wymaga zaglądania do wyniku. Konstrukcję samego dziennika, kody naruszeń i protokół przeglądu opisuje artykuł 10.8; projektowanie procedur, które mają te naruszenia ograniczać — artykuł 10.7.

Arkusz oceny jakości wykonania transakcji na tablecie: scoring zgodności z planem i kontroli emocjonalnej
Karta oceny procesu (Process Scorecard): ewaluacja parametrów egzekucyjnych niezależnie od wyniku finansowego (P&L) transakcji.

7. Ile obserwacji potrzeba, zanim wynik zacznie cokolwiek znaczyć

Skoro rezultat jest informacją, zostaje pytanie, ile jej trzeba. Odpowiedź jest niewygodna i warto ją zobaczyć policzoną, a nie usłyszeć jako radę o cierpliwości.

Weźmy najprostszą wielkość, jaką trader obserwuje: udział transakcji zakończonych zyskiem, czyli trafność. Załóżmy, że kolejne transakcje są niezależne, a prawdziwa trafność jest stała. Oba założenia są w praktyce naruszone i wracam do tego niżej; przy takich założeniach rachunek jest jednak najbardziej optymistyczny, więc wnioski są tym mocniejsze.

Błąd standardowy obserwowanej trafności wynosi:

SE = √( p × (1 − p) / n )

Dla prawdziwej trafności 50% daje to następujące przedziały, w których zmieści się 95% możliwych obserwowanych wyników:

Liczba transakcjiBłąd standardowyZakres obserwowanej trafności (95%)
2011,2 ppod 28% do 72%
507,1 ppod 36% do 64%
1005,0 ppod 40% do 60%
2003,5 ppod 43% do 57%
4002,5 ppod 45% do 55%
10001,6 ppod 47% do 53%

Czytanie tej tabeli jest proste. Zestaw reguł o prawdziwej trafności 50% pokaże po dwudziestu transakcjach dowolny wynik między 28% a 72% i wszystkie te wyniki będą normalne. Po stu wciąż mieści się w normie odczyt 41% i odczyt 59% — a to jest właśnie zakres, w którym trader zwykle podejmuje decyzję o zmianie czegokolwiek.

Rozkład obserwowanej trafności dla trzech wielkości próby Trzy krzywe gęstości na wspólnych osiach. Oś pozioma opisuje obserwowaną trafność na próbie od dwudziestu do dziewięćdziesięciu procent, oś pionowa gęstość bez podziałki. Dwie pionowe kreski przerywane stoją przy pięćdziesięciu procentach oraz przy pięćdziesięciu pięciu procentach, gdzie leży prawdziwa trafność. Wszystkie trzy krzywe mają szczyt w tym samym miejscu, dokładnie przy pięćdziesięciu pięciu procentach, i różnią się wyłącznie szerokością i wysokością. Krzywa przerywana dla próby dwudziestu transakcji jest najniższa i najszersza, rozciąga się od około dwudziestu dwóch do około osiemdziesięciu ośmiu procent, a jej szczyt leży tuż nad osią poziomą. Krzywa dla stu transakcji jest wyraźnie węższa i wyższa, mieści się mniej więcej między trzydziestoma pięcioma a siedemdziesięcioma pięcioma procentami. Krzywa dla pięciuset transakcji jest najwęższa i najwyższa, zamknięta mniej więcej między czterdziestoma czterema a sześćdziesięcioma sześcioma procentami. Im większa próba, tym wyższy szczyt i mniejszy rozrzut. Co zobaczysz, gdy prawdziwa trafność wynosi 55% Obserwowana trafność na próbie Gęstość 20% 30% 40% 50% 60% 70% 80% 90% 50% prawdziwa trafność 55% n = 20 n = 100 n = 500
Rozkład obserwowanej trafności przy prawdziwej trafności 55%, dla trzech wielkości próby. Przy dwudziestu transakcjach odczyt poniżej 50% jest częsty, mimo że reguły są lepsze niż rzut monetą. Wysokość krzywych oddaje rzeczywistą gęstość: im szerszy rozrzut, tym niższy szczyt. Osie skalibrowane na podstawie błędu standardowego proporcji.

Pytanie praktyczne brzmi jednak inaczej: ile transakcji trzeba, żeby odróżnić trafność 55% od 50%? Dla testu jednej proporcji, przy poziomie istotności 0,05 i mocy 80%, wychodzi około 620 transakcji w wersji jednostronnej i około 780 w dwustronnej. Kontrola symulacją, żeby wzór nie został tu jedynym argumentem: losując 200 000 serii transakcji o prawdziwej trafności 55% (ziarno 20260810), przy 100 transakcjach różnicę wykrywa się w 24% prób, przy 400 w 64%, przy 800 w 88%.

Czego ten rachunek nie mówi. Nie mówi, że po sześciuset transakcjach będziesz wiedział — mówi, że wcześniej na pewno nie wiesz. Nie mówi też nic o opłacalności, bo sama trafność jej nie wyznacza: zestaw reguł wygrywający trzy transakcje na cztery może mieć ujemny wynik oczekiwany, jeżeli przeciętna wygrana jest odpowiednio mniejsza od przeciętnej straty; ten rachunek należy do artykułu 8.2. Wreszcie: założenie o stałej trafności jest fikcją wygodną obliczeniowo. Warunki rynku zmieniają się szybciej, niż zbiera się sześćset obserwacji, więc próba, która wystarcza statystycznie, może już opisywać inny okres. To argument za tym, żeby oceniać wykonanie częściej niż reguły, a nie za tym, żeby ocenić reguły szybciej.

Warto przy okazji przypomnieć rachunek z artykułu 10.1: przy trafności 50% seria pięciu strat we wskazanej z góry sekwencji transakcji ma prawdopodobieństwo (0,5)⁵, czyli około 3%, a w dłuższym ciągu decyzji wystąpienie takiej serii staje się niemal pewne. Seria strat nie jest więc sygnałem awarii — jest tym, jak wygląda działający zestaw reguł oglądany z bliska.

Analogia, która to porządkuje: aktuariusz w firmie ubezpieczeniowej nie zmienia taryfy po jednej dużej wypłacie. Zmienia ją, kiedy szkodowość odbiega od założonej na całym portfelu polis. Nie jest przy tym odważniejszy od tradera — ma po prostu próbę odpowiedniej wielkości od pierwszego dnia. Trader po miesiącu ma kilkanaście obserwacji i tę samą potrzebę wyciągnięcia wniosku.

Rozkład miesięcznych wyników systemu transakcyjnego o dodatniej wartości oczekiwanej (+0.54R) z widocznym ogonem strat
Rozkład wyników przy dodatniej przewadze matematycznej: nawet zyskowna strategia generuje miesiące stratne z uwagi na losowy rozkład serii transakcji.

8. Dwie pętle: ocena wykonania i ocena reguł

Z poprzednich sekcji wynika podział, który w praktyce rozwiązuje większość problemu. Ocena decyzji i ocena zestawu reguł to dwa różne procesy: mają inną częstotliwość, inne kryterium i inną wymaganą liczbę obserwacji. Mieszanie ich jest źródłem klasycznej sekwencji „trzy straty, zmiana ustawień".

Dwie pętle oceny zestawione obok siebie Dwa prostokąty tej samej wielkości leżące obok siebie, bez strzałek ani połączeń między nimi. Każdy ma nagłówek i sześć wierszy opisu ułożonych w tej samej kolejności. Lewy prostokąt na jasnoniebieskim tle to pętla wykonania: pyta, czy trader zrobił to, co zapisał, działa co tydzień, pracuje na kilku do kilkunastu decyzjach, ocenia zgodność, a nie rezultat, nie potrzebuje znajomości wyniku, a w ostatnim wierszu wskazuje jako właściciela ten artykuł oraz artykuł o dzienniku. Prawy prostokąt na jasnofioletowym tle to pętla reguł: pyta, czy zestaw reguł ma sens, uruchamia się rzadko, raz na wiele miesięcy, wymaga setek transakcji, stosuje kryterium statystyczne, potrzebuje wyników w serii, a w ostatnim wierszu wskazuje jako właściciela dział ósmy. PĘTLA WYKONANIA Co: czy zrobiłem to, co zapisałem Kiedy: co tydzień Materiał: kilka–kilkanaście decyzji Kryterium: zgodność, nie rezultat Wynik potrzebny: nie Właściciel: ten artykuł i 10.8 PĘTLA REGUŁ Co: czy zestaw reguł ma sens Kiedy: rzadko, raz na wiele miesięcy Materiał: setki transakcji Kryterium: statystyczne Wynik potrzebny: tak, w serii Właściciel: dział 8
Dwie pętle oceny różnią się częstotliwością, materiałem i kryterium. Pytanie „czy zmienić reguły" zadane w rytmie pętli wykonania nie ma szans dostać sensownej odpowiedzi.

Pętla wykonania działa tygodniowo i nie potrzebuje rezultatów: sprawdzasz w niej pięć kryteriów z sekcji 6 i liczysz, ile decyzji miało komplet odpowiedzi „tak". Pętla reguł działa na setkach transakcji, wymaga serii wyników i statystyki, a jej narzędzia — ocena przewagi, test historyczny, symulacja — należą do działu 8. Nie da się przyspieszyć drugiej pętli dyscypliną, tak jak nie da się naprawić braku przewagi lepszym wykonaniem.

I tu jest miejsce na kontrprzykład dla tezy tego artykułu, bo bez niego byłaby ona zbyt wygodna.

Kiedy wynik mówi o procesie bardzo dużo. Załóżmy, że w kolejnych transakcjach zaplanowany poziom wyjścia i poziom faktycznie zrealizowany różnią się systematycznie w jedną stronę — wyjścia wypadają gorzej, niezależnie od instrumentu, kierunku i pory dnia. To nie jest wariancja i wnioskowanie o tym nie jest błędem wyniku, bo nie oceniasz pojedynczego rezultatu, tylko powtarzalną różnicę między planem a wykonaniem. Rezultat pełni tu rolę pomiaru wykonania. Możliwe przyczyny są co najmniej dwie i trzeba je rozdzielić, zanim cokolwiek się zmieni: własne zachowanie (przesuwanie zleceń, zamykanie przed poziomem) albo warunki realizacji, czyli poślizg i rozszerzenie spreadu. Pierwsze rozpoznasz z warstwy drugiej zapisu, drugie z historii zleceń; narzędzia pomiaru odchyleń w trakcie pozycji, w tym MFE i MAE, opisuje warsztat w dziale 15, a ocenę warunków realizacji u pośrednika — dział 12. Po czym poznasz, że wniosek był przedwczesny: jeżeli rozbieżność znika po podzieleniu obserwacji według pory dnia albo instrumentu, to nie był wzorzec wykonania, tylko efekt jednego okna czasowego.

Cały ten podział sprowadza się do jednej zmiany w kolejności pytań. Pytanie „czy to była dobra transakcja" zadaje się po wyniku i odpowiada na nie wynik. Pytanie „czy zrobiłem to, co zapisałem o 11:38" ma odpowiedź jeszcze przed otwarciem pozycji — i to jest jedyne pytanie, na które w poniedziałek rano można odpowiedzieć uczciwie.

Ta sama różnica robi się dużo trudniejsza do utrzymania, kiedy kolejne decyzje przestają być odpowiedzią na rynek, a stają się odpowiedzią na poprzednią stratę. Tym zajmuje się następny artykuł: co obserwowalnie zmienia się w zachowaniu, zanim sekwencja zajdzie za daleko.

Zautomatyzowany wykres MFE vs MAE w dzienniku tradera Edgewonk: klastry zyskownych i stratnych transakcji oraz linia odniesienia MFE=MAE
Wizualizacja klastrów MFE i MAE w dzienniku transakcji (Edgewonk): obiektywna ocena jakości prowadzenia zlecenia i egzekucji ponad prostym wynikiem P&L.

FAQ — wynik transakcji a jakość decyzji

Czy mogę ocenić swoje reguły po dwudziestu transakcjach?
Nie. Przy prawdziwej trafności 50% dwadzieścia transakcji daje obserwowany wynik w przedziale od 28% do 72% i wszystkie te odczyty są normalne — błąd standardowy wynosi tam 11,2 punktu procentowego. Co innego ocena wykonania: tę można zrobić nawet na kilku decyzjach, bo pyta o zgodność z zapisanym planem, a nie o rezultat. To są dwie różne pętle i tylko druga wymaga dużej próby.
Czym różni się błąd wyniku od pewności wstecznej?
Błąd wyniku zmienia ocenę decyzji: ta sama decyzja dostaje wyższą notę, gdy skończyła się dobrze. Pewność wsteczna zmienia pamięć o przewidywaniu: po poznaniu zakończenia wydaje się, że było ono do przewidzenia i że tak się właśnie sądziło. Pierwszy dotyczy kryterium oceny, drugi rekonstrukcji własnego stanu wiedzy sprzed decyzji. Występują razem i wzmacniają się: pewność wsteczna dostarcza fałszywego uzasadnienia dla noty wystawionej przez błąd wyniku.
Zarobiłem, łamiąc własną zasadę. Co z tym zrobić?
Zapisać jako naruszenie i jako zysk — osobno, w dwóch różnych polach. Zysk jest faktem księgowym i nie ma powodu go ukrywać. Naruszenie jest faktem procesowym i nie przestaje nim być dlatego, że rezultat wypadł korzystnie. Kłopot polega na tym, że taka transakcja nie zostawia po sobie żadnego negatywnego sygnału, więc jedyne, co ją odnotuje, to karta oceny procesu wypełniona według kryteriów ustalonych wcześniej. Jeżeli po serii takich zdarzeń liczba naruszeń rośnie, to jest wynik do wykorzystania — a nie powód do samooceny.
Ocenę procesu wystawiam sam sobie. Czy to nie jest bezużyteczne?
Jest to dane samoopisowe i ma odpowiednie ograniczenia, ale nie jest bezużyteczne, jeżeli kryteria mają postać binarną i odwołują się do faktów sprawdzalnych z historii zleceń: czy poziomy były ustawione przed wejściem, czy zostały zmienione, o której godzinie zapadła decyzja, czy istnieje wcześniejszy wpis. Takich rzeczy nie ocenia się w skali odczuć. Słabszym punktem jest kompletność: brak wpisu o naruszeniu nie dowodzi jego braku, dlatego warto porównywać liczbę wpisów z liczbą pozycji na rachunku.
Czy to znaczy, że wynik jest bez znaczenia?
Nie i to jest ważne zastrzeżenie. Wynik jest informacją, tylko dotyczy czegoś innego niż jakość pojedynczego wyboru i wymaga serii obserwacji. Są też sytuacje, w których mówi o procesie wprost: jeżeli poziom zaplanowany i poziom zrealizowany rozjeżdżają się systematycznie w jedną stronę, to jest pomiar wykonania, a nie wariancja. Odrzucanie wyniku w całości byłoby takim samym błędem jak ocenianie nim wszystkiego.
Handluję szybko, nie zdążę nic zapisać przed wejściem.
Wtedy zapis musi być krótszy, a nie odłożony. Trzy pola — nazwa warunku wejścia, liczba od 1 do 10 i poziom wyjścia — mieszczą się w kilkunastu sekundach i wystarczą do późniejszej oceny zgodności. Jeżeli nawet tyle jest za dużo, to zwykle znaczy, że decyzja zapada szybciej, niż da się ją opisać, a to samo w sobie jest informacją o procesie. Rozwiązaniem jest wtedy przeniesienie części decyzji na wcześniejszy, spokojniejszy moment — o czym jest artykuł 10.7.

Źródła i bibliografia

  1. Baron J., Hershey J.C., „Outcome bias in decision evaluation", Journal of Personality and Social Psychology, 54(4), 1988, s. 569–579. Ocena tej samej decyzji zmienia się wraz z jej wynikiem; scenariusze medyczne i hazardowe, stawki hipotetyczne.
  2. Fischhoff B., „Hindsight ≠ foresight: The effect of outcome knowledge on judgment under uncertainty", Journal of Experimental Psychology: Human Perception and Performance, 1(3), 1975, s. 288–299. Znajomość zakończenia podnosi retrospektywne oszacowanie jego prawdopodobieństwa.
  3. Guilbault R.L., Bryant F.B., Brockway J.H., Posavac E.J., „A meta-analysis of research on hindsight bias", Basic and Applied Social Psychology, 26(2–3), 2004, s. 103–117. Metaanaliza ponad dziewięćdziesięciu badań; efekt potwierdzony, przeciętna wielkość niewielka.
  4. Tversky A., Kahneman D., „Belief in the law of small numbers", Psychological Bulletin, 76(2), 1971, s. 105–110. Systematyczne przecenianie tego, co można wywnioskować z małej próby.
  5. Mezulis A.H., Abramson L.Y., Hyde J.S., Hankin B.L., „Is there a universal positivity bias in attributions?", Psychological Bulletin, 130(5), 2004, s. 711–747. Metaanaliza 266 badań nad asymetrią przypisywania przyczyn sukcesom i porażkom.
  6. Miller D.T., Ross M., „Self-serving biases in the attribution of causality: Fact or fiction?", Psychological Bulletin, 82(2), 1975, s. 213–225. Krytyka motywacyjnego wyjaśnienia asymetrii atrybucji.
  7. Duke A., Thinking in Bets, Portfolio/Penguin, 2018. Źródło terminu „resulting" — literatura praktyczna, nie badawcza.

Twój postęp w kursie

Oznacz lekcję po zapoznaniu się z materiałem. Samo otwarcie lub przewinięcie strony nie oznacza ukończenia; oznaczenie nie jest wynikiem egzaminu.

Jarosław Wasiński LinkedIn

Redaktor naczelny MyBank.pl • Analityk finansowy i rynkowy

mgr Jarosław Wasiński — niezależny analityk i praktyk z ponad 20-letnim doświadczeniem w sektorze finansowym. Twórca i redaktor naczelny portalu MyBank.pl, dostarczającego rzetelną wiedzę o finansach osobistych, bankowości i inwestycjach od 2004 roku.

  • Bankowość i produkty finansowe: porównania kont osobistych i firmowych, analiza taryf opłat, testy aplikacji mobilnych, recenzje kredytów, lokat i kart kredytowych — z naciskiem na realne koszty i ukryte opłaty.
  • Rynki finansowe i makroekonomia: analiza fundamentalna rynków walutowych (Forex) i makroekonomicznych od 2007 roku, zarządzanie ryzykiem kapitału, struktura rynków OTC.
  • Kryptowaluty: analiza rynku kryptowalut, mechanizmów blockchain i tokenizacji aktywów w kontekście portfela inwestycyjnego.

Autor setek komentarzy rynkowych, analiz porównawczych produktów bankowych i materiałów edukacyjnych. Zwolennik transparentności — każdy ranking i recenzja na MyBank.pl opiera się na jawnej metodologii i zweryfikowanych źródłach (taryfy banków, regulaminy promocji, dane NBP).

Treści mają charakter edukacyjny i informacyjny — nie stanowią porady inwestycyjnej, rekomendacji ani oferty. Decyzje finansowe podejmuj na podstawie własnej analizy i konsultacji z doradcą.